reklama

Kto po in vitro?

reklama
wzielam nospę...teraz sobie wmawiam ze mam skurcze macicy....przeklety orgazm!:(
A do sikacza jeszcze 11.

Jak jest u Was z intuicja? Czy ktoras z Was od poczatku czula ze sie nie udalo i tak było...lub odwrotnie, od początku wszystko było na tak?
Czy Wasza intuicja kłoci sie z rozsądkiem i wynikami badań, zaleceniami lekarzy itp ?

U mnie za pierwszym razem (odliczam dwa pierwsze podejścia, kiedy nie miałam szans na powodzenie, bo nikt mi tarczycy nie zbadał) czułam, że się udało i miałam rację - córcia ma 3,5 roku.
Za drugim razem przed wizytą serduszkową miałam straszne obawy, nie mogłam sama siebie przekonać, że się udało - miałam rację, ciąża biochemiczna, poronienie zatrzymane.
Za trzecim razem - teraz - czułam, że się udało, ale ze względu na poprzednie niepowodzenie starałam się za bardzo nie cieszyć. Ale póki co - czułam, że się udało i Mrówka rozwija się prawidłowo.

A co Tobie podpowiada intuicja?
 
Dziewczyny mam dość krępujące pytanie!!!
Otóż zrobiłam sobie dzis drzemkę po południu a obudził mnie orgazm:errr::errr::errr: to 5 dzień po transferze a słyszałam ze orgazmu należy unikać.... czy moze to zagrozić zarodkowi?
Czy ktorejs z Was sie to przydarzylo?????
Hej. Ja w nocy czasami mam orgazm i co najgorsze najczęściej wtedy kiedy mieć ich nie chcę czyli po transferze :/ staram się wtedy szybko obudzić i się rozluźnić. Nie masz na to wpływu. U kobiet z orgazmem przez sen jest podobnie jak z orgazmem poprzez pieszczenie piersi. Ponoć tylko 2% kobiet tak ma. Widocznie jesteśmy tymi "szczesciarami" :/

Napisane na SM-G531F w aplikacji Forum BabyBoom
 
Wydatki nas wykończą. Nam się zapłodniły trzy komórki. Dwa zarodki miałam dzisiaj transferowane. Z tym trzecim nie wiadomo. Mam dzwonić w czwartek, to się dowiem. Jeśli będzie ok, mrożenie to koszt 900 zł. Jeśli nic z tego, a te sie nie zagnieżdżą, to dla nas koniec, bo wydaliśmy wszystko i jeszcze więcej :( Do tego co chwilę leki.
Wydatki to sa i przed i po ja za same leki po trasferze wydalam 3 tys bralam do 10tc. Ale teraz to juz sie nie liczy najwazniejsze ze sie udalo.
Dora mysl pozytywnie musi sie udac trzymam ✊✊✊
 
U mnie za pierwszym razem (odliczam dwa pierwsze podejścia, kiedy nie miałam szans na powodzenie, bo nikt mi tarczycy nie zbadał) czułam, że się udało i miałam rację - córcia ma 3,5 roku.
Za drugim razem przed wizytą serduszkową miałam straszne obawy, nie mogłam sama siebie przekonać, że się udało - miałam rację, ciąża biochemiczna, poronienie zatrzymane.
Za trzecim razem - teraz - czułam, że się udało, ale ze względu na poprzednie niepowodzenie starałam się za bardzo nie cieszyć. Ale póki co - czułam, że się udało i Mrówka rozwija się prawidłowo.

A co Tobie podpowiada intuicja?
Wlasnie u mnie z intuicja jest podobnie jak z Toba. Rok temu gdy byłam w ciąży wiedziałam ze sie nie uda, czułam to tak mocno ze po "wszystkim" zastanawiałam sie czy sobie tego nie zaplanowałam.
Teraz bardzo sie boje czuć cokolwiek. Odsuwam wszelkie mysli zwłaszcza ze nie sa pozytywne:/:/:/
 
Wiele z dziewczyn pyta tutaj o bóle brzucha i krzyża po transferze, to może powiem, jak to było u mnie. Miałam transfer 31.10 ok. 11.30 i już następnego dnia rano (7.00-7.30) obudziłam się z bardzo silnym bólem krzyża i bólem brzucha. Z tym że brzuch tak trochę mniej, głównie kręgosłup. Nie minęły nawet 24 godziny od transferu, więc nie przypuszczałam nawet, że to może być implantacja. Od razu wzięłam nospę (zwykłą), ale nie pomogło. Puściło dopiero ok. 16.00 po 4 nospach. W sumie tego dnia wzięłam chyba z 6, bo jeszcze potem profilaktycznie. Bóle, już w mniejszym zakresie, utrzymywały się jeszcze kilka dni, a nospa była moją nieodłączną towarzyszką. W 7dpt z wieczornego moczu wyszły mi dwie kreski i teraz myślę, że może faktycznie implantację miałam tak szybko, tym bardziej, że to była blastocysta 4AA, więc prawie najlepsza. Jak widać u mnie te bóle nie zaszkodziły, ale myślę, że nospę zawsze warto brać. Dodam jeszcze, że nie miałam żadnych plamień, a piersi przestały mnie w ogóle boleć po transferze i dopiero teraz zaczynają.
 
reklama
Dziewczyny, wyluzujcie. Niedlugo bedziecie sie bac kichnac. Przeciez normalnie kobiety uprawuaja sporty, biegaja, sa chore, biora antybiotyki...pija, biora gorace kapiele. A wy jecie tonami leki i sie martwicie o glupi orgazm.

Na rozluznienie zrobcie sobie test ; )

 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry