Dziewczyny-nie poddajemy się- jak widzicie, niektóre z nas już się cieszą, ale też mamy za sobą krętą, długą i bolesną drogę porażek ,aby wreszcie osiągnąć sukces, i to jest właśnie argument żeby nie tracić nadziei, ja po drugim transferze nie miałam żadnych emocji, żadnych specjalnych objawów, wszystko tak jak po nieudanym transferze,coś tam zakuło,coś tam zabolało ( jedyna zmiana- zrezygnowałam z kosmetyków zapachowych na dłużej i mnóstwo ananasa) już wyliczałam kolejny termin transferu, ale w sercu gdzieś tliła się nadzieja...i stało się 7dpt bhcg 35, a teraz zaczynam 10 tydzień