reklama

Kto po in vitro?

reklama
No dobra u mnie euforia przeplata się z paniką. Tak teraz myślę a co jak pęcherzyki nie urosną? A co jak się okaże że nawet jak urosną to nie będzie w nich jajeczek? A co jak jajeczka będą słabe i nie do zapłodnienia?
Jakoś tak mnie naszło że tak naprawdę dopiero teraz przy in vitro się okaże jak z tymi moimi pęcherzykami naprawdę jest. Przecież do tej pory tylko było widać czy są pęcherzyki. A jak moim problemem nie są tylko niedrożne jajowody?

Ja też bałam się stymulacji ale przeszłam ją bardzo dobrze. Strach mnie ogarnął przed samą punkcja-byłam pewna, że pęcherzyki pekly wcześniej. I nawet leżąc przed podaniem znieczulenia powiedziałam lekarzowi, anestezjologowi i pielegniarkom, że na pewno już po wszystkim. Jak się okazało pęcherzyki nie pekly i było z nimi wszystko w porządku. Tak więc niestety ciągle będziemy się o coś martwily... Na każdym etapie jest coś niepokojacego, szczególnie przy pierwszym podejściu. Trzymam kciuki, żeby stresów było jak najmniej.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry