reklama

Kto po in vitro?

reklama
te poranne o 6 miałam przygotowane koło łóżka i rano prawie na śpiocha połykałam i aplikowałam ;]
Myślę, że każdy inaczej sobie radzi, ja gdybym miała nastawiony budzik na 6 pewnie nie mogłabym już zasnąć , więc dla mnie lepiej dłuższy sen( poza tym przed tą luteina musiałam się podmyć), a sen to zdrowie. Mam nocną pracę więc troszkę rozregulowany sen.
 
Niet, luteinę 3x dziennie duphaston 3 razy dziennie, estrogen 2 razy dziennie, encorton 1 dziennie, fraxiparine od dnia transferu, gonapeptyl w 5 dniu od transferu, relanium w dniu transferu.
To troszkę cukiereczków do łykania jest. Ja miałam jeszcze progesteron w zastrzykach, acard , clexane zamiast fraxyparyny. Encortonu i gonapeptylu nie miałam .( Jaki cel jest tych leków)?
 
Myślę, że każdy inaczej sobie radzi, ja gdybym miała nastawiony budzik na 6 pewnie nie mogłabym już zasnąć , więc dla mnie lepiej dłuższy sen( poza tym przed tą luteina musiałam się podmyć), a sen to zdrowie. Mam nocną pracę więc troszkę rozregulowany sen.
to chyba że tak. Ja nie mam problemów z zasypianiem ;] A jeśli chodzi o dowcipne to na wieczór aplikowałam 2 tabl lutinusa i on nigdy nie nie zdążył wypłynąć do rana, więc rano tylko dopychałam crinona w żelu i szłam się podmywac jak zaczynał wypływać jakieś 3 godz później :) ale myśle że godzina w te czy wewte nie zaszkodzi jak się przeciągnie, więc to juz indywidualna sprawa jak kto lubi :D
 
Tak jeden zastrzyk tylko 5 dni po punkcji. Nie wiem, kazali to wezmę. Ja z tego szczęścia o nic nie zapytałam. Jak pielęgniarka mnie wzięła przed wizyta na ciśnienie to 143/75 a tętno 107 :-) :)
Stres zadziałał, tak jak większości z Nas, normalnie mam niskie ciśnienie, ale przed punkcją też do 140 podskoczyło, do tego propofol nie bardzo działał .
Najważniejsze, że już po teraz tylko czekanie na transfer.
 
Dzieki za odpisanie w ogóle...7 lat temu miałam laparoskopię usunęli mi torbiel i przepisali na rok vissane...po roku zrobili usg badania i stwierdzili ze wszystko jest Ok..kazali się starać naturalnie...w czerwcu poszłam do poradni niepłodności i lekarz widząc wyniki stwierdził ze z IV stopniem endometriozy nie ma szans na naturalne zapłodnienie...i zapisał mnie do szpitala na wrzesień oczywiście za moja zgodą...prócz tego powiedział ze leki i przygotowanie do in vitro jest na NFZ..płaciłam tylko za punkcję i transfer..i tak jestem po transferze dziś dzwonili z kliniki ze z 3 zarodków przetrwał jeden wiec mam jednego mrozaka w zapasie...jestem w tym wszystkim zielona..każdy mówi ze dobrze ze boli nawet doktor z Invimedu..bo moje koleżanki które były ze Mną w tym samym czasie co Ja tylko jedna trochę boli brzuch i piersi a druga nic..
Biorę luteinę 3xdziennie i tyle nic więcej nie kazali brać..a tu czytam ze bierzecie mnóstwo leków...
W Invimedzie sie leczysz? Ja podchodzilam w Warszawie u dr Kaczyńskiego. Do mnie mial dobra reke.

Gratuluje.mrozaczka. Fajnie ze go masz!! Faktycznie endometrioza 4st to problem, ale nic nie jest niemozliwe. Dziewczyny zachodzily.w.ciaze po ivf i maja zdrowe sliczne dzieci.

Dla kazdej z nas juz sama potrzeba przejscia przez to wszystko.to trauma, ale powinnysmy myslec pozytywnie i cieszyc sie ze.w.ogole mamy szanse zostac mamami,bo 20 lat temu byloby to niemozliwe.

Kiedy masz bete? Bedziemy trzymac kciuki :)

Napisane na ALE-L21 w aplikacji Forum BabyBoom
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry