reklama

Kto po in vitro?

reklama
Cześć dziewczyny, myślę, że wszystkie mamy większe lub mniejsze problemy z naszymi facetami podczas naszych zmagań z in vitro. Oni wydaje mi się są" na innej fali ", dla nas zostać matką to bardzo ważna rzecz i porażka boli bardzo. Chcą nas wspierać ale chyba czasem nie wiedzą jak. Nie lubią gdy płaczemy, czasem jednak trzeba by rozładować złość i frustrację.
Oni to duzi chłopcy, fajnie jest jak jest".
Chodząc do pracy mam trochę zaległości w czytaniu Was.
Pozdrawiam wszystkich gorąco .:)
 
Cześć dziewczyny, myślę, że wszystkie mamy większe lub mniejsze problemy z naszymi facetami podczas naszych zmagań z in vitro. Oni wydaje mi się są" na innej fali ", dla nas zostać matką to bardzo ważna rzecz i porażka boli bardzo. Chcą nas wspierać ale chyba czasem nie wiedzą jak. Nie lubią gdy płaczemy, czasem jednak trzeba by rozładować złość i frustrację.
Oni to duzi chłopcy, fajnie jest jak jest".
Chodząc do pracy mam trochę zaległości w czytaniu Was.
Pozdrawiam wszystkich gorąco .:)
Ja bym napisała tak: myślę, że wszystkie mamy większe lub mniejsze problemy z naszymi facetami.:wink:
 
No właśnie dr M popatrzył na wynik i powiedział, że ok ja mu powiedziałam że czytałam że powinno być max 1,5 ale on stwierdził że wcale tak nie jest i że to przesada, że jakby było w okolicach 3 to można by coś dać na obniżenie a że tu nie ma takiej potrzeby.
To pewno ma rację. Ja miałam chyba coś koło 3,5 i przepisał mi euthyrox 25 mg - to był pierwszy lek jaki od niego dostałam.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry