reklama

Kto po in vitro?

Dzięki, że pytasz. Pierwsza doba po szpitalu ok, nic nie bolało. Ze wszystkich stron dostałam joby, że się wypisałam na własne żądanie ze szpitala... Powinnam do wczoraj tam wegetować, ale trudno jest wytrzymać na oddziale, gdzie na przemian płaczą noworodki... Od wczoraj mam niekończący się skurcz macicy, która najprawdopodobniej się obkurcza. Chodzę zgięta w pół, faszeruje się Ketonalem, bo nic innego nie działa, a z Ketonalem chociaż na godzinę mam spokój. Chciałabym, żeby to się już skończyło, jestem zmęczona tym bólem.
Olusja nie przeszłam tego co Ty, ale wyobrażam sobie co czujesz i co przeyłaś będąc w szpitalu.
Ja jak widzę kobietę w ciąży to odwracam głowe, bo sam widok jest dla mnie bolesny, a co dopiero stracić ciąże i przebywać na jednym oddziale ze szcześliwymi mamusiami
 
reklama
Biedaku... troche az dziwne ze az tak cie boli. Moze pojedz na wiz do swojego lekarza? Kurcze mnie nic a nic nie bolalo, na drugi dzien mialam 10cio godzinna wyprawe do Pasnika a 5 dni pozniej wrocilam do pracy... ojj :* bedzie dobrze, mam nadzieje ze juz niedlugo :*
Doktorek mówił, że im wyższa ciąża i poronienie, tym większy ból... Szkoda tylko, że na ten ból nic sensownego nie wypisal.
 
Ale w sumie jakie byłoby tego wyjaśnienie? Przecież ani macica się jeszcze nie rozciąga, ani się ten Kropek w jakiś nerw nie wwierca...
Macica sie nie rozciaga ale na pewno to jakos odczuwa, bo malenstwo jak sie wgryza to chyba tak jakby cie pszczola ugryzla;) macica tez to czuje i wariuje:P dlatego w naszym przypadku lepiej cos przeciwskurczowego lykac, przynajmniej doraznie jak poczujesz, ze malutka "wierzga"
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry