To prawda. Do in vitro w tym samym czasie i w tej samej klinice pochodziła moja koleżanka. Dwie stymulacje i tylko jeden zarodek. Nie podeszła do transferu . Ja w lutym miałam udany transfer, było mi źle z tym ze jej jest tak ciężko, wiedziałam co ona czuje a mimo wszystko chciała się ze mną spotykać, chciała wiedzieć jak przebiega ciąża i jak rozwijają się dzieci. Podziwialam ja bo ja bym tak nie potrafiła. Widziałam jej błysk w oku jak patrzyła na małe dzieci, była najlepsza ciocia. I wiecie co, we wrześniu jak lezalam na patologii ciąży, przyszła na kawę i oznajmiła mi ze jet w ciąży. To był dopiero 5 tydzień, ciąża naturalna, to w jej przypadku prawdziwy cud. Płakałam jak głupia ze szczęścia, potem zadzwoniłam do męża i powiedziałam mu ze K się udało, że nosi w sobie życie. Płakał jak małe dziecko, musiał schować się żeby koledzy nie widzieli. Wiedzieliśmy ze ona zasłużyła na to szczęście jak mało kto. Ciąża rozwija się prawidłowo a jej synek przyjdzie na świat na początku maja. Zamierza wrócić do kliniki po ten jedyny uzyskany w czasie stymulacji zarodek i daj Boże, będzie miała dwojke pięknych, zdrowych, mądrych i dobrych dzieci.
[emoji127] 28.09.2017 Piotruś i Oleńka