reklama

Kto po in vitro?

Jesteś wielka bardzo Ci dziękuję
A czemu chcesz isc do Malinowskiego a nie do Pasnika skoro zrobilas juz badania. On z tego co wiem jest glownie za szczepieniami nie ma dla niego raczej innej alternatywy leczenia. A byc moze u ciebie mozna bedzie zastosowac inne metody. Ja bym poszla do Pasnika on przeciez tez w razie w zleca szczepienia a przynajmniej u niego beda sie liczyc twoje zrobione badania. Malina prawdopodobnie bedzie ci kazal je powtorzyc
 
reklama
@adansonia poczytaj sobie opinieo Malinowskim i wejdz na poronienia nawykowe tam jest duzo dziewczyn ktore lecza lub leczyly sie i u malinowskiego i u pasnika spytaj o opinie. A prawda jest taka ze w tej sytuacji to ty wybierasz sobie immunologa a nie narzuca ci go ginekolog z kliniki
 
Dżoasia! Do dupy z tym czekaniem... U Ciebie widzę ze jest tak jak u mnie. Siła ducha - jest, optymizm - jest, twardość charakteru - jest. Ale jak cos sie ma wypier***** to na pewno u mnie. Ja od tygodnia gadam ze ścianami i sufitem bo na tym poronnym L4 zawiesiłam właściwie całkowicie kontakty z ludźmi. I z jednej strony szlag mnie trafia dlaczego mnie to spotkało, ale z drugiej kurczowo trzymam sie mysli, ze los sie musi kiedys odwrócić. Tobie. Mnie. Wszystkim, ktore jeszcze tu walczą


Napisane na iPhone w aplikacji Forum BabyBoom

Czuję podobne klimaty. Jak coś ma się spieprzyć, to zawsze mi. :( najgorszy był okres jak moja córka się urodziła i był problem z jej ręką, że całkowicie nią nie ruszała, to wydarzenie otworzyło worek kilkuletnich beznadziejnych wydarzeń w moim życiu, czego zwieńczeniem był rozwód. Był chwilę spokój, później grom z jasnego nieba informacja o azoospermii męża i cała akcja z in vitro i nieudanym transferem i dziwną betą. Życie ogólnie mnie przeczołgało nieźle, zawsze pod górkę a mam dopiero 31 lat. Staram się nie tracić optymizmu i hartu ducha ale czasem jest ciężko.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry