Witam
Długo zastanawiałam się czy w ogóle napisać. Ciężko jest pisać o czymś co bardzo głęboko się przeżywa w środku, tym bardziej, że to coś bardzo intymnego. Z mężem staramy się od ponad 2 lat o dziecko. Mieliśmy kilka inseminacji oraz 2 programy in vitro. Wszystko zakończone niepowodzeniem. Podczas drugiego in vitro miałam tylko 3 komórki, z czego podano mi tylko 1. Lekarz zlecił AMH i wyszło 0,78 - podobno zły wynik. Lekarz powiedział nam, abyśmy ustawili się w kolejkę do adopcji zarodka. Tak też zrobiliśmy. Umówiliśmy się dodatkowo do dr. Mrugacza z Białegostoku aby również ustawić się w kolejkę do adopcji. Dr Mrugacz stwierdził, że mamy szansę podczas in vitro a jak dalej upieraliśmy się nad adopcja to bardzo brzydko nas potraktował. Oczywiście mogliśmy adoptować ale na pytanie jak dobiera sie zarodki odpowiedział, że podają takie jakie mają a część z nich z zarodków w ogóle nie jest oznaczona!!!! ZGROZA!!!!! Umówiliśmy się do Warszawy do Novum do dr Obuchowicz. Ona powiedziała, że nie możemy mieć adopcji bo nie jesteśmy pacjentami Novum. Powiedziała jeszcze że mamy szanse na in vitro. Zleciła bardzoooooooo dużo badań. Niektóre bardzo drogie ale nie w tym problem. Jestem w kropce i nie wiem co robić. Płaczę co noc i nie mam się komu wyżalić bo nikt nie wie o naszym problemie. Myślę, że część z was zrozumie i łatwiej jest wyjawić temu prawdę, kto wie co dana osoba przeżywa. Życie bez dziecka nie ma sensu i zaczyna coraz bardziej do mnie to docierać a jednocześnie to przeraża. Nie wiem gdzie szukać pomocy. Nie wiem czy brać kolejny kredyt i to nie mały i próbować in vitro? Nie wiem gdzie można adoptować zarodek bez większej kolejki. Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki.
Pozdrawiam was wszystkie i życzę wam tego co samej sobie. Abyście czekały jak najkrócej na upragnione bobaski i aby przyszły na świat zdrowe.