Dziewuszki,
Temat poruszony dotyczy tez i mnie dlatego pozwole sie wtracic.
Niestety, duza ilosc mezczyzn jest dotknieta bezplodnoscia.Ogladalam program w TV , gdzie lekarz wypowiadal sie,ze coraz czesciej zdaza sie,ze pary musza podejsc do in vitro nie dlatego,ze kobieta ma problemy a mezczyzna. KObieta jest plodna i musi przejsc przez cala procedure dlatego,ze plemniczki sa slabe.Powod: glownie to zanieczyszczone srodowisko, to co jemy , wdychamy itd. Czasem zastanawiam sie,czy to tez nie jest wina Czarnobylu.Jestesmy pierwszym pokoleniem w fazie rozrodu po tamtym incydencie. Dlatego tez min. uwazam ,ze wspomaganie rozrodu powinno byc refundowane lub przynajmniej dofinansowane przez panstwo.
Moj maz rowniez, podczas rozmow czesto odpowiadal,ze on nic nie rozumie z tymi cyklami i ze ja mam podjac decyzje,co cozywiscie mnie doprowadzalo do furiiiiiiii. Aisha i inne dziewczyny, musimy pamietac ,ze in vitro jest obciazajace psychicznie. My tez mielismy dolek po ostatnim transferze. Musimy jednak wspierac sie w zwiazku, czasem oderwac sie od tego wszystkiego, bo nie na forach nie polskich ale na francuskich nie raz natrafialam na przypadki, gdzie zwiazki sie rozpadaly a nie taki jest nasz cel.