nie zostaliśmy zakwalifikowani do programu, badanie nasienia wyszło tuż ponad normę, więc niestety, ale dostaliśmy 15% zniżki, a to już coś. Po pierwszym nieudanym transferze nie pytałam czemu się nie udało, zaraz po wejściu do gabinetu doktor powiedział, żeby się nie martwić, że mamy jeszcze cztery "mrozaczki" ( on je oczywiście inaczej nazwał). Gdy miałam oba transfery mówił,że wszystko poszło idealnie. Po pierwszym czułam że Bąbelki są ze mną, do pewnego momentu były na pewno. Zdenerwowałam się we wtorek wieczór, w czwartek wieczorem zrobiło mi się bardzo zimno...potem nie czułam już że są. Po drugim transferze nie miałam takiego wrażenia. Również "poszło idealnie". Nie miałam żadnych objawów. Okresy po - bardzo obfite. Ja mam niedrożny jeden jajowód , po operacji w wieku 21 lat, taka pamiątka.