Mama0306
Mama na pełen etat
Hej babeczki.
Mało się udzielam ale staram się was podczytywać. Jestem po transferze i mogę trochę opowiedzieć o swoich doświadczeniach.
Wyhodowałam na stymulacji 16 pęcherzyków, z czego było 12 jajeczek zdatnych do zapłodnienia. Zapłodniło się 8: 2 poszły do transfery, 3 zamrożone a 3 obumarły w trakcie hodowania. W poniedziałek miałam transfer i teraz żyje w stresie (który powinnam ograniczać). Jak się okazuje jako jedyna w tym temacie dostałam relanium na 3 dni (pon, wt i śr). Ja przed i po transferze miałam akupunkturę. Polecam to serdecznie nawet nie dlatego, że wierze w te "punkty" tylko dla tego, że przed transferem się zrelaksowałam a po to nawet w trakcie zasnęłam. Więc moje zarodeczki miały szansę się gdzieś załapać. W miarę możliwości polecam się ze swoją wiedzą.
A za was wszystkie i każda z osobna TRZYMAM KCIUKI I ŚLE KOPNIAKI TAKIE, ŻE BOLĄ!!!
Mało się udzielam ale staram się was podczytywać. Jestem po transferze i mogę trochę opowiedzieć o swoich doświadczeniach.
Wyhodowałam na stymulacji 16 pęcherzyków, z czego było 12 jajeczek zdatnych do zapłodnienia. Zapłodniło się 8: 2 poszły do transfery, 3 zamrożone a 3 obumarły w trakcie hodowania. W poniedziałek miałam transfer i teraz żyje w stresie (który powinnam ograniczać). Jak się okazuje jako jedyna w tym temacie dostałam relanium na 3 dni (pon, wt i śr). Ja przed i po transferze miałam akupunkturę. Polecam to serdecznie nawet nie dlatego, że wierze w te "punkty" tylko dla tego, że przed transferem się zrelaksowałam a po to nawet w trakcie zasnęłam. Więc moje zarodeczki miały szansę się gdzieś załapać. W miarę możliwości polecam się ze swoją wiedzą.
A za was wszystkie i każda z osobna TRZYMAM KCIUKI I ŚLE KOPNIAKI TAKIE, ŻE BOLĄ!!!
). W jakiej klinice podchodziłaś? Co powiedzieli Ci na ten temat, że jaka mogła być przyczyna? Czy powiedzieli co można zrobić, żeby następnym razem było lepiej? Czy zastanawiasz się nad zmianą kliniki?
wejść na forum, to piszę. Ja już nie mam sił. Po telefonie, że nic nie wyszło, miałam drugi, gdzie lekarz kazał mi przyjechać do kliniki. Pojechałam z mężem zapłakana i powiedzieli mi, że "moje komórki są stare"i dlatego tak wyszło. Kazali przyjmować mi witaminy, prowadzić zdrowy tryb życia, zbadać AMH, i jakieś tam konsultacje z immunologiem, gdzie i tak nie pojadę (dodatkowy koszt ok.6 tys.).Oddali mi parę stów, ale według mnie "czuli się winni" gdyż to niemożliwe, że inseminacje się udawały, choć do :finału: nie dochodziło,słaba beta hcg- poronienie, dobra beta-ale pozamaciczna:-(, to dlaczego po in vitro u nich się żadna nie zapłodniła, nie podzieliła
nawzajem
wogóle wszystkie jesteście kochane
