reklama

Kto po in vitro?

reklama
Ja już w domu po. Pojechaliśmy wcześniej bo chciałam prg sobie zbadac tak żeby był wynik przed transferem. Nie wiedziałam jaki będzie bo na tych samych dawkach podchodziłam na naturalnych do crio (czyli dodatkowo produkował się mój własny). Ale mega pieknie, 69 czyli w tej drugiej jednostce 21,6.

Zapomniałam ze w mojej domowej aptece zabrakło relanium a chciałam. Poprosiłam o receptę ale Novum twardo tylko jedna sztukę przed transferem mi wydało. To nic, ja i tak chce kilka dni brac, jutro poprosze znajomego lekarza i sobie wykupie :p ważne ze przed transferem dostałam. Prolutex tez jak narkoman w aucie kulam bo chciałam na godzinę przed jednorazowo na dodatkowe wyciszenie macicy - rób się tak w paru miejscach na świecie ale Novum się jeżyło. Nospy i magnezu łyknięte...

Nie znałam tej doktorki co mi transfer robiła ale najpierw od niej dostałam wykład jakie to niedobre ze decyduje się na dwie blastki, potem pani embriolog bardzo mocno to sugerowała. Bo w Novum przed transferem w gabinecie jest połączenie z embriologię, pokazuje na ekranie zarodki. No to posłuchałam, wyjaśniłam po raz setny ze taka decyzja jest przy 6 transferze dopiero, ze mam już swoje lata a do tej pory same blastki ładne były i lipa. No to usłyszałam ze to decyzja mojego lekarza prowadzącego i moja i ona jej nie popiera ale cóż, są zlecone, rozmrożone to transferuje.

Jedna blastka wyglądała ok, druga słabiej, może przez to ze nie rozprężone obie były. Teoretycznie transfer miał być 2 godziny pozniej, wczoraj zmieniono na, termin. A rozmrażane dziś rano wiec może jeszcze nie zdążyły się na szkle się ake-upu zrobić, porządnie się rozprężyć tak zaraz po tym rozmrożeniu.

Na końcu usłyszałam ze bete to 12dptnmam zrobić i są takie szalone osoby co po tygodniu robią ale ma pani dr nadzieje ze ja nie z tych. Ja na to ze zawsze robiłam po 7 dniach do tej pory i raczej na pewno nie będę do 12 czekac, nie ma takiej opcji ;) No i tyle.

A w drodze do domu kupiliśmy trochę kwiatków to sobie jutro podosadzam na balkonie :) wykorzystałam ze mąż i samochód bo Koniczyna nie ma prawka a rowerem nie chce teraz popylac
 
Ja już w domu po. Pojechaliśmy wcześniej bo chciałam prg sobie zbadac tak żeby był wynik przed transferem. Nie wiedziałam jaki będzie bo na tych samych dawkach podchodziłam na naturalnych do crio (czyli dodatkowo produkował się mój własny). Ale mega pieknie, 69 czyli w tej drugiej jednostce 21,6.

Zapomniałam ze w mojej domowej aptece zabrakło relanium a chciałam. Poprosiłam o receptę ale Novum twardo tylko jedna sztukę przed transferem mi wydało. To nic, ja i tak chce kilka dni brac, jutro poprosze znajomego lekarza i sobie wykupie :p ważne ze przed transferem dostałam. Prolutex tez jak narkoman w aucie kulam bo chciałam na godzinę przed jednorazowo na dodatkowe wyciszenie macicy - rób się tak w paru miejscach na świecie ale Novum się jeżyło. Nospy i magnezu łyknięte...

Nie znałam tej doktorki co mi transfer robiła ale najpierw od niej dostałam wykład jakie to niedobre ze decyduje się na dwie blastki, potem pani embriolog bardzo mocno to sugerowała. Bo w Novum przed transferem w gabinecie jest połączenie z embriologię, pokazuje na ekranie zarodki. No to posłuchałam, wyjaśniłam po raz setny ze taka decyzja jest przy 6 transferze dopiero, ze mam już swoje lata a do tej pory same blastki ładne były i lipa. No to usłyszałam ze to decyzja mojego lekarza prowadzącego i moja i ona jej nie popiera ale cóż, są zlecone, rozmrożone to transferuje.

Jedna blastka wyglądała ok, druga słabiej, może przez to ze nie rozprężone obie były. Teoretycznie transfer miał być 2 godziny pozniej, wczoraj zmieniono na, termin. A rozmrażane dziś rano wiec może jeszcze nie zdążyły się na szkle się ake-upu zrobić, porządnie się rozprężyć tak zaraz po tym rozmrożeniu.

Na końcu usłyszałam ze bete to 12dptnmam zrobić i są takie szalone osoby co po tygodniu robią ale ma pani dr nadzieje ze ja nie z tych. Ja na to ze zawsze robiłam po 7 dniach do tej pory i raczej na pewno nie będę do 12 czekac, nie ma takiej opcji ;) No i tyle.

A w drodze do domu kupiliśmy trochę kwiatków to sobie jutro podosadzam na balkonie :) wykorzystałam ze mąż i samochód bo Koniczyna nie ma prawka a rowerem nie chce teraz popylac
No to koniczynko - sadź te kwiatki i " choduj" bąble
 
reklama
A dajcie spokoj. Ja kiedyś czekałam na amniopunkcję z taka jedna kobieta co miała już jednego dorosłego syna. I 4 skrobanki. A teraz od niedawna ma nowego męża i niechcący ta ciaza się trafiła. Przykleiła się do mnie bo nie bardzo rozumiała o co chodzi jak jej genetyk wyjaśniał co to jest badanie kariotypu (myliła chromosomy z komórkami) i czemu 2-3 tygodnie trzeba czekac na wynik. No to wyjaśniłam. Potem papiery wypełniać pomogłam- zgody ankiety i takie tam bo nie umiała. Potem za mną poszła bo ze sama nie trafi do szpitala obok przez płot (sąsiadują ze sobą poradnia w imidzie i szpital wolski) No i spoko. Ale potem się przysiadła i zaczęła pierdzielic. A ze ona to rzuci oczywiscie papierosy jak będzie wynik dobry. Bo wcześniej się nie opłacało bo wiadomo jak to jest z tymi wczesnymi ciążami a teraz toza dużo stresów z tymi wszystkimi badaniami. Czyli planowała tak koło 18 tygodnia. „Bo wcześniej to nawet brzucha nie ma”

Ja już załamana tym monologiem, sama zestresowana myślałam ze na tym koniec. A gdzie tam. Potem o alkoholu. Lekarze to te mądrale nie pozwalają pic w ciazy. Ona nie bardzo w to wierzy ale nie chce żeby było ze jest zła matka to alko nie tyka. Piwek sobie tylko czasem kilka wypije, wiadomopiwo to nie alkohol. No ale niech będzie. Ale generalnie to ona w ta cała nagonkę nie wierzy bo (i serio nie ściemniam, musiałam tego słuchać, cytuje teraz dosłownie) „bo jej kolezanka przy pierwszym dziecku tak się cieszyła ze pila same champany i wina żeby oblewać. I dzieciak zdrowy. Przy drugim pila wódki i dzieciak zdrowy. A przy trzecim jej powiedzieli ze nie powinna alkoholu to Piła piwa - i co - dzieciak z downem się urodził. Konowaly te doktory”

...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry