aduś właściwie na początku nie było żadnych przyczyn, po 3 nieudanych inseminacjach lekarz zaproponował laparoskopie diagnostyczną i okazało się że mam endometriozę 1 i 2 stopnia którą usuneli i miało być ok ale nie było gdzieś po drodze okazało się że nie pękają u mnie pęcherzyki... dlatego przeszliśmy prawie od razu do in vitro
piersze miałam z długim protokołem, słabo się stymulowałam ale pobrali 5 komórek z czego 3 się zapłodniły i 2 mi podano chyba 4b obie były. Lekarz stwierdził że to dopiero pierwsza próba i czasem tak bywa...:-(
drugie podejście było na krótkim protokole z antagonistą i ta sama historia, słąba stymulacja 6 komórek 4 się zapłodniły 2 podali a reszta nie dotrwała do mrożenia.... po tym miałam dość i nawet nie poszłam do lekarza dałam sobie spokój na półtora roku.Dodam że po każdym in vitro brałam TYLKO luteinę i nic więcej.
w międzyczasie się przeprowadziłam i poszłam do Provity i tu od razu lekarz stwierdził że za mało leków dostawałam i przywalił mi porządną dawkę (kosztowało mnie to prawie 7000 zł za same leki. do tego brałam clexane i encorton potem zamur i estrofem no i standardowo luteine. Dodatkowo lekarz zdecydował o nacięciu otoczki... opłaciło się bo jestem w ciąży i mam 8 maluchów na zimowisku.
Także aduś trzymam kciuku i nie poddawaj się;-)