Molla, wydaje mi się, że to właśnie z mężem powinnaś porozmawiać o tym co Cie dręczy. Któreś z Was musi wyciągnąć rękę na zgodę, jeśli nie on to Ty. Zorganizuj jakąś kolację we dwoje w domu, zaskocz go pozytywnie, niech nie ma wyjścia i wtedy delikatnie zacząć rozmowę o WAS, nie o dziecku. Bo przecież jeśli nie będzie Was to nie będzie Waszego dziecka. Widzę ze stopki, że wiele przeszliście, więc nic dziwnego że jesteście rozdrażnieni, ale najważniejsze żebyście byli wsparciem dla siebie. Jeśli trzeba zróbcie przerwe, zajmijcie się najpierw waszym związkiem, nabierzcie siły i nadziei do dalszych prób.
Z moim mężem też czesto skaczemy sobie do gardeł, padają takie słowa, że nawet nie chce ich powtarzać, jest płacz i krzyki, ale kończy się zawsze rozmową, próbujemy zrozumieć siebie nawzejem i tym samym oczyszczamy atmosfere.
Wiem, że łatwo powiedzieć trudniej zrobić, ale jeśli nie spróbujesz to możesz tego potem żałować ...