reklama

Kto po in vitro?

Dziewczyny ja jak już pisałam dopiero się zaczynam swoja przygodę z in vitro. Czy u Was lekarz też tak luźno podszedł do tematu, odrazu powiedział że wg niego jestem kandydatką do krótkiego protokołu, hormony mam z przed 2 miesięcy, cutologie z lutego, nic nie kazał powatarzać, czy to poprawienie? Mojemu partnerowi nie kazał robić badania nasienia. Czy to normalne? Dodam że u nas problemem jest moja translokacja, w poprzednia ciążę zaszłam przez przypadek, bez starania się wiec uznał, że u niego jest ok, czy co?
Kochana, rodzaj protokołu i potrzebne badania powinien ustalić i zlecić lekarz prowadzący z kliniki. Umów się na wizytę do tych Katowic, myślę, że to dobry wybór. Ceny też mają dużo korzystniejsze niż w Krakowie, więc tu duży plus i szansa, że nie popłyniecie finansowo. Jeśli problem u Ciebie jest "tylko" z tą translokacją, to myślę, że ten krótki protokół faktycznie będzie wchodził w grę.
Jeśli mogę zapytać - jak skończyła się poprzednia ciąża?
 
reklama
Kochana, rodzaj protokołu i potrzebne badania powinien ustalić i zlecić lekarz prowadzący z kliniki. Umów się na wizytę do tych Katowic, myślę, że to dobry wybór. Ceny też mają dużo korzystniejsze niż w Krakowie, więc tu duży plus i szansa, że nie popłyniecie finansowo. Jeśli problem u Ciebie jest "tylko" z tą translokacją, to myślę, że ten krótki protokół faktycznie będzie wchodził w grę.
Jeśli mogę zapytać - jak skończyła się poprzednia ciąża?

Niestety poroniłam w 9 tygodniu. Mialam wywołane poronienie, bo zarodek był już martwy, ale nie chciał mnie sam opuścić. Zaraz zadzwonię do Katowic. Mój facet będzie jak zawsze zly, że kombinuję, ale jemu chyba ta wizyta, też nie przypadła do gustu.
 
Jakiego lekarza w Gyncentrum Katowice polecacie?
Tu się przewijają 3-4 nazwiska :)
Grettka, Mercik, Piekarz-Adamczyk albo Gajewska-Kucharek.
Spora z tego forum jest/było u Grettki. Ale 3 pierwsze nazwiska są dość popularne ;)
Przykro mi z powodu straty :( A lekarz prowadzący sam zlecił ci badania genetyczne już po pierwszym poronieniu czy na własną rękę zaczęłaś szukać? W kogo w ogóle się leczysz?
 
Niestety poroniłam w 9 tygodniu. Mialam wywołane poronienie, bo zarodek był już martwy, ale nie chciał mnie sam opuścić. Zaraz zadzwonię do Katowic. Mój facet będzie jak zawsze zly, że kombinuję, ale jemu chyba ta wizyta, też nie przypadła do
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Tu się przewijają 3-4 nazwiska :)
Grettka, Mercik, Piekarz-Adamczyk albo Gajewska-Kucharek.
Spora z tego forum jest/było u Grettki. Ale 3 pierwsze nazwiska są dość popularne ;)
Przykro mi z powodu straty :( A lekarz prowadzący sam zlecił ci badania genetyczne już po pierwszym poronieniu czy na własną rękę zaczęłaś szukać? W kogo w ogóle się leczysz?

Sama drążyłam temat, mój ginekolog powiedział, że szkoda pieniędzy na badania, bo tyle poronień jest po prostu przypadkowych, ale mi coś nie dawało spokoju, u nas w rodzinie nie zdarzały się poronienia i coś nie dawało mi spokoju, nie spodziewałam się takiego wyniku kariotypu, myślałam, jak już byłam po pobraniu krwi to faktycznie myślałam, że to strata pieniędzy, a później taki szok, szok, że mogę miec dziecko z wadą genetyczna. Tak szczerze to czuje się samotna w tych poszukiwaniach, mój ginekolog nie dosc że nie zalecał mi serii badań prywatnie, to teraz nie ma go przez dwa miesiące i w sumie nie mam nikogo, oczywiście byłam już u genetyka i ostatnio w Artvimedzie u ginekologa. Szukam dopiero lekarza, a u siebie w Rzeszowie, nie wiem, bardzo lubię mojego ginekologa, ale teraz go nie ma, poza tym on mi doradzał próbować naturalnie, pozniej prenatalne i usunac jakby co, ale ja nie chcę później podejmować decyzji o aborcji, wolę na etapie zarodków wykluczyc chore, dla mnie jest to łatwiejsze. Co o tym myślisz?
 
Sama drążyłam temat, mój ginekolog powiedział, że szkoda pieniędzy na badania, bo tyle poronień jest po prostu przypadkowych, ale mi coś nie dawało spokoju, u nas w rodzinie nie zdarzały się poronienia i coś nie dawało mi spokoju, nie spodziewałam się takiego wyniku kariotypu, myślałam, jak już byłam po pobraniu krwi to faktycznie myślałam, że to strata pieniędzy, a później taki szok, szok, że mogę miec dziecko z wadą genetyczna. Tak szczerze to czuje się samotna w tych poszukiwaniach, mój ginekolog nie dosc że nie zalecał mi serii badań prywatnie, to teraz nie ma go przez dwa miesiące i w sumie nie mam nikogo, oczywiście byłam już u genetyka i ostatnio w Artvimedzie u ginekologa. Szukam dopiero lekarza, a u siebie w Rzeszowie, nie wiem, bardzo lubię mojego ginekologa, ale teraz go nie ma, poza tym on mi doradzał próbować naturalnie, pozniej prenatalne i usunac jakby co, ale ja nie chcę później podejmować decyzji o aborcji, wolę na etapie zarodków wykluczyc chore, dla mnie jest to łatwiejsze. Co o tym myślisz?
To bardzo trudne decyzje, musisz je podjąć sama, tzn najlepiej z mężem ;)
Poronienia faktycznie często się zdarzają, ale moim zdaniem niewiele z nich jest przypadkowych.
Sama mam za sobą ciążę biochemiczną i 2 poronienia. U mnie dodatkowo problem z zajściem w ciążę, udaje się tylko dzięki ivf. Póki co, działam w kierunku immunologii. Genetykę zastawiam na koniec, bo w sumie nie wiem czy kiedyś dojrzeję do decyzji o badaniu zarodków. Żeby było jasne, nie twierdzę, że to jakieś zło. Sama jakiś czas temu myślałam o tym całkiem poważnie. Tylko nie wiem co bym zrobiła, jakby mi przyszło podjąć decyzję co zrobić z chorymi zarodkami. Bo to, że w badaniu wyjdzie, że zarodek zdrowy, to i tak nie daje 100% pewności, że dziecko będzie zdrowe - diagnostyka preimplantacyjna wyklucza tylko niektóre, najczęstsze wady. Tak samo w drugą stronę - zarodek niby chory ma szansę się "naprawić".
 
reklama
Umówiłam się do Mercika na 1.08, zobaczymy:) szczerzę się cieszę, że in vitro jeszcze nie jest u nas zakazne:) to moja nadzieja. Dz
To bardzo trudne decyzje, musisz je podjąć sama, tzn najlepiej z mężem ;)
Poronienia faktycznie często się zdarzają, ale moim zdaniem niewiele z nich jest przypadkowych.
Sama mam za sobą ciążę biochemiczną i 2 poronienia. U mnie dodatkowo problem z zajściem w ciążę, udaje się tylko dzięki ivf. Póki co, działam w kierunku immunologii. Genetykę zastawiam na koniec, bo w sumie nie wiem czy kiedyś dojrzeję do decyzji o badaniu zarodków. Żeby było jasne, nie twierdzę, że to jakieś zło. Sama jakiś czas temu myślałam o tym całkiem poważnie. Tylko nie wiem co bym zrobiła, jakby mi przyszło podjąć decyzję co zrobić z chorymi zarodkami. Bo to, że w badaniu wyjdzie, że zarodek zdrowy, to i tak nie daje 100% pewności, że dziecko będzie zdrowe - diagnostyka preimplantacyjna wyklucza tylko niektóre, najczęstsze wady. Tak samo w drugą stronę - zarodek niby chory ma szansę się "naprawić".

Póki nie wiedziałam, że mam spore prawdopodobieństwo dziecka z wada genetyczną też inaczej myślałam o tym, o aborcji z powodu sporej wady też, dalej jestem na nie, ale już sporo łagodniej, tzn. na 70% bym się nie zdecydowała na aborcję, ale broniłabym rodziców, którzy taką decyzję podejmą, bo nie jestem w stanie sobie wyobrazić dorosłego z wadą genetyczną jak nas zabraknie. Robiłam tez inne badania i wszystko w normie, no może AMH za wysokie, okolo 6 (nie mam wyniku przy sobie i nie pamiętam jednostek), jeszcze muszę zrobić test na inaulinoodpornosc, żeby się upewnic czy to nie przypadkiem zespol pilicystycznych jajników, ale na USG lekarz nie kazał się tym martwić, bo do in vitro AMH wysokie spoko podobno
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry