Witam po kilku miesiącach przerwy po pierwszym nieudanym in vitro. Tym razem zmieniłam klinikę i jestem bardziej zadowolona. W brzuszku powinny siedzieć ze mną dwa maluszki (powinny - bo ciągle się boje, czy nie były jakieś nieposłuszne i sobie nie poszły). Testuję 3 listopada. Dziś miałam tylko sprawdzenie progesteronu i skutkiem tego lekarz podniósł mi dawkę luteiny i douphastonu. Podano mi dwa 5 dniowe zarodki, jeden A i jeden B. Dwa czekają na decyzję o zamrożeniu.
Niestety nie jestem taka pełna optymizmu jak za pierwszym razem.
Ja mam jeszcze claxen, estrofem, accard. Do wczoraj też relanium.
Póki co żadnych objawów nie mam. Ograniczam kawę i bardzo mi z tym źle. Podałam już dyspozcyję o dowóz do domu kawy bezkofeinowej, bo zapomniałam rano kupić. Rano po badaniu krwi wyruszyłam w czasie badania na wynik do biura podróży i zabraliśmy dużo katalogów. Ostatnim razem kaca wyleczyliśmy wycieczką, więc uzbroiliśmy się już w potencjalną broń.
Pozdrawiam i życzę wiele optymizmu.