cześć dziewczyny.Dzięki za słowa otuchy ale i tak jest mi źle .Wypłakałam już morze łez a ból wcale nie jest mniejszy i nadal nie wierzę ,że to sie już skończyło.Cały czas powtazram sobie dlaczego?Dlaczego inni piją , palą i robią inne rzeczy a dzieci rodzą im się jedno po drugim ?Mam wrażenie ,że wszystko jest przeciw mnie bo długo byłam sama ,za mąż wyszłam jak miałam 32 lata i teraz ta tęsknota za czymś czego może nigdy nie doświadczę. Nawet nie chce mi się tu pisać.Wybaczcie ,że tak piszę , że tak myślę.Dajecie dużo wsparcia ale dziś ono nie pomaga.