reklama

Kto po in vitro?

reklama
Dzięki. Może i tak... ja się tym nie przejmuję, generalnie olewam temat i podchodzę na chłodno, ale czasem jest mi trochę przykro. Całe to ivf to jedna wielka próba dla związku. To jest bardzo niesprawiedliwe. Strasznie jestem rozżalona dziś :/

Może jesteś trochę podobna do mnie i to Nasza wina (z resztą myślę, że wszystkie takie jesteśmy przez to co przechodzimy), ja cała procedurę i ciążę nie użalam się nad sobą, praca, dom, zakupy, dbanie o siebie, niczego nie zaniedbałam, wszystko robię sama, ciąża mi służy, a jak miałam nagle gorszy dzień, to mój wielce był zdziwiony, że ja płaczę, że krzyczę na niego, że On nic nie robi, że czepiam się o pierdoły, bo nie był tego nauczony, nigdy nie widział księżniczki na łóżku umierającej, która prosi o szklankę wody z ręcznikiem na czole i wachlarzem w ręce. Ja w ciąży odkryłam, że mój mąż potrafi pięknie okna umyć (lepiej niż ja), sam zrobi rewelacyjnie zakupy itd, wystarczyło powiedzieć wprost: potrzebuje pomocy, jestem w ciąży, zrób to, jestem zmęczona :-) Oni się nie domyśla :-P teraz na lodówce mam np kartkę "co masz zrobić jak będę w szpitalu" obok druga "co zabrać Kasi i Martynie na wyjście ze szpitala" :-)
 
[emoji44][emoji44][emoji44][emoji44] i co bedzie z tym robil
Strasznie wczesnie kurcze
Powiedział, że to za wcześnie na farmakologię, mam ograniczyć sól do minimum, pić 2 litry dziennie włącznie z zupami itd., dużo leżeć z nogami do góry i jeść dużo białka. Na razie tyle. Jutro lecę zbadać mocz. Jak nie wyjdzie białko, to będę spokojniejsza. Muszę jutro od razu przy okazji ponowić badanie na przeciwciała. Wyczytałam, że zatrucie może być spowodowane konfliktem serologicznym a u nas akurat może wystąpić, bo mam rh-.
 
Popieram w 100% :D mężczyźni nie wiele z tego wszystkiego rozumieją i często się jeszcze bardziej przez to boją ech... bidaki nie wiedzą jak zapytać szczególnie, że my po lekach raczej humorzaste :D

Ooo tak i to jeszcze my musimy być dla nich wyrozumiałe :-D mój NIGDY w całym swoim życiu nie był na nic poważnie chory, nie był w szpitalu, nie przeszedł żadnego zabiegu i jak wchodzi do szpitala, ma się kimś opiekować, ma być czuły, opiekuńczy to jest przerażony, nie wie jak się zachować i chce uciec :-D więc przy porodzie będzie zabawnie :-P liczę, że wkurzy mnie tak porządnie, że urodzę przy drugim parciu :-P
 
Ooo tak i to jeszcze my musimy być dla nich wyrozumiałe :-D mój NIGDY w całym swoim życiu nie był na nic poważnie chory, nie był w szpitalu, nie przeszedł żadnego zabiegu i jak wchodzi do szpitala, ma się kimś opiekować, ma być czuły, opiekuńczy to jest przerażony, nie wie jak się zachować i chce uciec :-D więc przy porodzie będzie zabawnie :p liczę, że wkurzy mnie tak porządnie, że urodzę przy drugim parciu :p
mój mi cały czas tłumaczy że jeszcze go będę w dniu porodu przeklinać :)
 
Ooo tak i to jeszcze my musimy być dla nich wyrozumiałe :-D mój NIGDY w całym swoim życiu nie był na nic poważnie chory, nie był w szpitalu, nie przeszedł żadnego zabiegu i jak wchodzi do szpitala, ma się kimś opiekować, ma być czuły, opiekuńczy to jest przerażony, nie wie jak się zachować i chce uciec :-D więc przy porodzie będzie zabawnie :p liczę, że wkurzy mnie tak porządnie, że urodzę przy drugim parciu :p
Czyli sie do czegos jednak przyda;)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry