No dla nas to bylo oczywiste od poczatku, ze jesli bede rodzic sn, to M bedzie ze mna. I zeby byc wsparciem (oczywiscie nie medycznym, lecz od strony psychologicznej), dla kobiety sama swiadomosc obecnosci kogos bliskiego duzo daje. A druga sprawa tez zeby choc troche w tym wszystkim uczestniczyc, moc wspolnie przywitac nasze dziecko. Nasi dobrzy znajomi rodzili pod koniec grudnia 2017 rodzinnie i kolega pozniej opowiadal, ze cieszy sie ze to zobaczyl, bo wczesniej nie zdawal sobie w ogole sprawy ile kobieta musi wycierpiec. Podobno sam krzyczal do lekarzy, zeby robili cc kolezance, bo biedna tak cierpi (a wszystko przebiegalo szybko, bez problemu, bylo podane znieczulenie w trakcie i kolezanka sama chciala urodzic do konca sn [emoji6] ) no i teraz na kazdym kroku podkresla jaki jest z niej dumny itd itd.
A co do obrzydzenia do ciala kobiety po obejrzeniu porodu, przeciez facet nie stoi od strony krocza lecz glowy koboety. Zreszta my z M tez moze mamy troche inne podejscie, bo bylismy juz razem w tak roznych sytuacjach, ze porod rodzinny tylko moze wzmocnic nasza relacje. Opiekowalam sie M caly czas w trakcie chemioterapii, po obydwu operacjach (a blizny moszny czy brzucha od klatki piersiowej do wysokosci pecherza tez do malych nie naleza), on mna po usunieciu gruczolu bartholina itd.
Ale fajne jest to, ze kazda z nas ma mozliwosc wyboru. Jestesmy roznymi ludzmi i kazdy powinien postepowac zgodnie ze swoimi przekonaniami [emoji4]