Hej, witamy w naszym gronie!
Dzisiaj kochana poplacz sobie, pozbądź się tych emocji a jutro/pojutrze/za tydzień stawaj do walki! Ja też podchodząc do ivf myślałam, że to jest pewnik, że na pewno się uda tym bardziej że u nas wyniki prawie wzorowe (ja mam hashimoto). Negatywna beta po pierwszym transferze to był szok i smutek ale tutaj na forum dowiedziałam się, że to jest długa droga, długa walka ale jak ktoś nie walczy to nie wygrywa. U mnie był problem w immunologii, nikt w klinice mi nie mówił żeby sprawdzić immunologie a nawet jak sprawdziłam na własną rękę to i tak podeszli do tego jak do mojej fanaberii ale współpracowali z zaleceniami immunologa.
U mnie poszło szybko - zaraz w pierwszym transferze po leczeniu immunologicznym udało się, ale to nie jest reguła, czasem trzeba sprawdzić więcej rzeczy. Na pewno bardziej doświadczone dziewczyny podpowiedzą więcej ja polecam zbadać immunologie.