reklama

Kto po in vitro?

Lawendowy_sen - ja to miałam swój cud naturalny. co prawda tylko przez parę tygodni tylko, ale jednak jakoś wyszło. W zasadzie gdybym wtedy miała taką wiedzę na temat swojego organizmu jak teraz to może przetrwałby ten cud ( nigdy nie wiadomo).
A odnośnie tego, żeby gdzieś iść to nawet Fatima nie pomaga ( byłam 2 razy w tej miejscowości jak zwiedzałam Portugalię).
 
reklama
Lawendowy bądźmy realistakami, to co napewno pomoże to nasz własny upór w dążeniu do celu! Ja to już tłumaczę sobie tak że to jest już mój jedyny cel w życiu więc po to tez żyje żeby próbować aż się uda 3, 5, 10 razy.. chyba że prędzej wykituje :eek:albo zbankrutuje :szok:
 
Adus wierze, ze za jakis czas w tych pokojach zamieszkaja Twoje dzieci:) we wtorek sie dowiesz co i jak, ja mam niedrozne jajowody i endometrioze, do tego podwojna macice wiec na cud tez nie mam co liczyc, cud in vitro juz bardziej, wczoraj znalazlam na stronie nasz bocian jakis kalkulator jakie sie ma szanse na urodzenie dziecka po in vitro i ja mam podobno 20%:(. Kinga a za Ciebie bede trzymac kciuki.
 
Kinga, ja mam pod nosem Matemblewo, a w nim Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej i nawet tam ślub brałam.
I cudu nawet po in vitro nie ma. Już sama nie wiem, czego się mam chwytać, aby się udało.
 
Kate dziękuje ci kochana...ja z całego serca życzę tobie kolejnej ciązy zakończonej cudownym bobaskiem!! a kiedy startujesz ponownie do transferu? jeśli chodzi o wyliczenie szans to jest bardzo dyskusyjne.. przecież jest tez sporo problemów tzw idiopatycznych gdzie nie ma przyczyn, wiec jak tam wyliczyc %? jest wiele przypadków gdzie dziewczyny z niskim amh zachodza szybko po ivf i naturalnie, tylko dwoma zarodeczkami, ktore przetrwaly koncza sie ciąza bliźniacza..
Kate a mozesz podeslac link do tego 'kalkulatora'?
 
Kate071 - a mogłabyś wrzucić link do tego kalkulatora? Chętnie zerknęłabym.

Lawendowy_sen - starania staraniami, ale myślę, że tak troszkę trzeba wrzucić na luz bardziej. Przy poprzednim podejściu to byłam jeden wielki stres. A to jak wiadomo dodatkowo mogło doprowadzić do porażki. Teraz bardzo się przejmuję ( bo to jest teraz dla mnie priorytet w życiu), nie powiem, ale nie aż tak masakrycznie jak wtedy. No i nawet zastrzyki z większym spokojem sobie robię. Wcześniej co zastrzyk to panika, że będę musiała się kłuć ( nie cierpię tego).
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry