Kinga bardzo mi przykro :-(
Widzę, że niedziele upłynęła pod znakiem smutku. Taki piękny okres przedświąteczny, a dobrych nowin jak na lekarstwo. Cóż, to i ja się dołączę. Dzisiaj wizyta i ... to już koniec. 29 dc a endometrium jak miało 6,0-6,2 tak zostało. Jedynie co, konsystencja jego jest bardziej zbita i sensu dalszego nie ma tego ciągnąć. Dodatkowo zebrał się płyn w macicy i dr. ma nadzieje, że samoistnie się opróżni. Oby...
Dla mnie to jednak znak stopu na jakiś czas. Po pierwsze trzeba wyregulować trochę mój stan, po drugie już dzisiaj zabrakło mi sił. Muszę odpocząć. Może za pół roku, rok wrócę do tematu, jednak to już raczej plany przyszłościowe. Czasami każdemu z nas brakuje sił, a presja wywierana nawet przez nas samych, to pragnienie, myślenie tylko o tym powoduje że coraz bardziej się nakręcamy i fiksujemy na jednym punkcie. Żyłam od wizyty do wizyty, zaniedbując wszystko co mnie otacza. Owszem cel jest słuszny i bardzo ważny dla każdej z nas, jednak do dalszej walki trzeba mieć siłę.
Życzę Wam dziewczynki aby sił Wam nigdy nie zabrakło i spełnienie tego najskrytszego marzenia było tak bliskie, wręcz na wyciągnięcie ręki. Trzymam za Was wszystkie mocno kciuki i przesyłam resztki swojej pozytywnej energii.
Ja póki co idę znów się wypłakać i przekląć swoje ciało, które działa w sprzeczności z moim umysłem.
Póki co na jakiś czas znikam, chcę po prostu zapomnieć.