no nic nie wiem narazie...
krwawienie ustalo po jakis 15min...nie bylo obfite, ale jednak bylo...jak zobaczylam krew w toalecie to uwierzcie mi myslalam, ze umre...
teraz leze drugi dzien i poki co, nic nie ma...no ale u mnie to jak w kalejdoskopie. na czwartek umowiona jestem na usg...
klinika powiedziala tylko, ze to moglo byc poronienie ale nie musialo, wiec skoro mam leki w domu to lezec, odpoczywac...wiec wlasciwie wstaje tylko sie umyc i siku zrobic
wczoraj mialam tak kiepski dzien, ze prawie caly wieczor przeplakalam, tak bardzo bym chciala, zeby maluszek zostal ze mna, nawet sie poswiece i bede lezala cala ciaze, ale zeby ze mna jeszcze byl!:-(