Witajcie dziewczyny, postanowiłam do Was dołączyć, ponieważ w domu czuję się trochę osamotniona, bo te osoby, których problem bezpłodności nie dotyczy to uważają, że za bardzo przeżywam to wszystko. A Wy natomiast jesteście otwarte i na pewno będziecie wiedziały co właśnie przeżywam.
Opowiem trochę o sobie, jesteśmy małżeństwem od 10 lat, ja mam 30 lat a mąż 35, (bezpłodność zdiagnozowana u męża) w 2004 i 2005 mieliśmy 3 inseminacje nieudane (invicta Gdańsk) ze względów finansowych mieliśmy przerwę, walkę ponowiliśmy w październiku tego roku, miałam robione wszystkie badania do in vitro, wszystko w jak najlepszym porządku, mój organizm stymulował się książkowo, miałam 15 pęcherzyków, ale udało się tylko wydobyć 7 komórek jajowych z czego 3 były nie nadawały się do zapłodnienia, 4 zapłodnili, ale tylko jedna podzieliła się i dotrwała do 5 dnia. 05-12-2012 miałam transfer jedynego zarodka, ale niestety nie został z nami. Nie ukrywam, że zawiodłam się strasznie i mocno to przeżyłam, bo spodziewałam się innego wyniku bety, i myślałam, że będę miała jakieś śnieżynki a tak pusta produkcja...:-( Zastanawiamy się z mężem nad drugim podejściem w styczniu, tak nam poleciła nasza dr prowadząca w invicie w gdańsku. My natomiast zastanawiamy się nad zmianą lekarza, może będzie miał inne świeże spojrzenie.
Dziewczyny może mogłybyście coś powiedzieć albo polecić jakiegoś lekarza z invicty gdańsk, bo szczerze mówiąc to ja nic o lekarzach nie wiem...