Nic mi konkretnego nie powiedziała, zarodki były piękne i nie wiadomo czemu się nie udało, przecież wiadomo, że in vitro ma niską skuteczność, miałam wrażenie jakby w ogóle się nie przejęła, jakby to było oczywiste, że transfer się nie powiódł, bo skoro mamy jeszcze dwie próby to nie ma problemu, ale dla mnie jest problem, bo moje 40 letnie ciało bardzo źle znosi zabawę hormonami a mój budżet nie jest w stanie udźwignąć kosztów leczenia. Okres przyszedł siedem dni po transferze, zgodnie z "rozkładem jazdy", tak jakbym w ogóle nie podchodziła do procedury :-/