reklama

Kto po in vitro?

reklama
A to mój etap zen[emoji23]
Wiesz, ten spokój przynajmniej w moim przypadku to raczej chyba zobojętnienie i obawa, że nie warto się emocjonować skoro (znowu) z tego nic pewnie nie będzie. Ja właśnie jestem na etapie takiego jakiegoś zen... Nie martwię się, bo martwienie się zupełnie nic mi nie dało, a tylko dużo kosztowało. Małymi kroczkami podążam do przodu, skupiam się na tym co tu i teraz jest do zrobienia. Zaczynam drugą procedurę i na razie moje główne zmartwienie to czy uda się może jednak wyrwać to dofinansowanie. Bo na resztę mam bardzo znikomy wpływ. Biorę leki jak w zegarku i robie wszystko wg zaleceń i tyle. Będzie co będzie. Jedyne co jeszcze chcemy zrobić żeby sobie pomóc to trochę więcej badań plus wizyta w Łodzi.
3463218-1.jpeg
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry