Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Dziewczyny,ja nie wiem jak robić te zastrzyki.. ostatnim razem po neoparinie nie zawsze mi sie robiły siniaki, teraz mam większą jednostkę bo 600 i nie ma bata,żeby siniak nie wyszedł. Nawet jak mi się uda zrobić zastrzyk, który nie boli... po prolutexie to samo, choć bola one nawet mniej niż te neoparin( A poprzednim razem byko odwrotnie). Skóra mnie w tym miejscu potem boli. Ale zrobię elegancko zastrzyk, czysto, patrzę za pół godz A tam już sinol.. Moze ja coś źle robię?? Może nie powinnam potem siedzieć przez jakiś czas? Bo ugniatam samarę? A w ogole, jak sobie podejscie prolutex inaczej niz w brzuch? Domiesniowo? Że gdzie??
No i jeszcze jedno pytanie. Czy jak już nie będę miała miejsca bez siniaka to mogę się w niego wkluc? Nic sie nie stanie?
Jestem w 20tc. Czuje sie fatalnie, ale nie moge sobie wyobrazic co ona musi przezywac... Mam nadzieje, ze lekarzom uda sie im pomoc. MmDziewczyny a ja mam dziś tak smutny dzień. Moja bliska koleżanka od dzieciństwa, wylądowała kilka dni temu w szpitalu będąc w 20TC. Ciąża naturalna, starali się chyba z 3 miesiące i im się udało, ma 30lat, pierwsze dziecko. Są parę miesięcy po ślubie. Wszystko było ok. Ale poczuła się słabo, coś ja kłuło, okazało się, że ma rozpulchnioną macicę (pierwszy raz o tym słyszę?) I że prawdopodobnie będzie musiała mieć zakładany szew. Od 2 dni jest w szpitalu i dziś odeszły jej wody [emoji20] lekarze mówią, że jeśli dostanie skurcze to już nic nie zrobią, jeśli nie, to przez kilka tygodni będą sztucznie podtrzymywać dzidziusia przy życiu i że wody jeszcze mają szansę się tworzyc. Słyszała kiedyś z Was któraś o podobnej sytuacji? Tak się martwię, to jest 20tydzien, już ale i jednocześnie dopiero połowa... Bardzo jej współczuję stresu i nerwów.
Wiesz, ja szczerze zazdroszczę osobom, które mocno wierzą.. W swojego Boga oczywiscie. Ja pochodzę z rodziny wierzącej, bardzo nawet.. i ja blisko Boga bylam w okresie bierzmowania. Nigdy nie miałam tak,że namiętnie czytałam Biblię, ale do kościoła chętnie chodzilam. Mój mąż z kolei z rodziny niewierzacej. Ale oddalilismy sie od Boga po tych wszystkich złych sytuacjach, które ciagle nas spotykają. Nie trafiłam na księdza z powołania, który mógłby mi pomoc, mógłby mi przemówić.. idę do kościoła kiedy mnie po prostu do niego ciągnie.. za dużo się naogladalam tego co księża wyprawiają. Ale będąc u brata w Częstochowie zawsze ide na Jasną Górę. Nie mogę sobie wyobrazić byc A nie pojsc. Kiedy zabraliśmy tam dziadka, a akurat byla pielgrzymka to mój dziadek nie mógł oderwać nóg... stal tam jak w transie, mi samej chcialo sie płakać i walczyłam ze sobą, kiedy widzialam ten wierzący i modlący się tłum.. Kiedy jestem w kościele i zaczynają śpiewać jakąkolwiek piesn to walczę z tym aby się nie poryczec. Tak działa na mnie śpiew. Nie wiem.. Moze kiedys sie to zmieni.. ja na dzien dzisiejszy nie wiem czy wierze i w kogo wierze.. to jest dla mnie bardzo trudny temat.Opowiem Ci moja historięjestem osobą wierzącą ale wiedziałam, że jeżeli będzie taka potrzeba to skorzystam z in vitro .. No i tak się stało.
Na druga stymulację przyjechałam sama. Jestem z Pomorza i do Gdańska nie mam daleko a słyszałam o sanktuarium w Matemblewie ale jakoś nigdy tam nie zajechałam. Pare dni przed punkcją moja mama zaczęła mi mowić o tym, że może byśmy pojechały w niedziele. Szczerze chciałam jechać sama nooo ale jak już chce to ją zabrałam. Nie wiem dlaczego ale ja po prostu tam cały czas płakałam. Czemu ? Nie mam zielonego pojęcia. Po prostu .. moja mama chciała iść do spowiedzi i oczywiście chciała żebym z nią poszła. No ale jak ja mam się wyspowiadać z grzechu jeżeli go nie żałuje ? I jestem w trakcie Nooo bez sensu, więc nie poszłam. A moja mama standardowo opowiedziała o mnie księdzu [emoji58] to był wikary i mówił, że z takimi sprawami trzeba się udać do proboszcza. Miałam iść na rozmowę [emoji23] oczywiście nie poszłam ..
No i jak wspomniałam wcześniej przez całą msze leciały mi łzy, pózniej było błogosławieństwo dla osób starających się o dziecko i oczywiście też ryczałam jak bóbr [emoji23] Po mszy chciałyśmy iść do figurki Matki Boskiej Brzemienniej (jest jedyna w Europie chyba) ale jej nie znalazłyśmy. Więc już chciałyśmy jechać do domu ale mama musiała siusiu [emoji2360]. Poleciała do zachrystii i tam zaczepił ją ten proboszcz (nie wiem czy wikary cos mu powiedział, No ale musiał) i zapytał się mojej mamy czy jej córka to ta, która przez całą msze płakała [emoji3166][emoji3166][emoji3166][emoji3166] No i zaskoczenie .. No dobra mógł nas razem widzieć ale Ok. Powiedział, że wszystko będzie dobrze i, że on rozumiem, że próbujemy wszystkiego. Pokazał gdzie jest figurka i poszłyśmy (ja już byłam w samochodzie bo ile można czekać ..). Jak wracałyśmy ze wzgórza (bo figurka jest na wzgórzu) to ten ksiądz wyszedł i się pytał czy wszystko Ok, czy znalazłyśmy figurkę. A ja szczersze to chciałam uciec, żeby mnie nie zagadywał [emoji23]
W środę miałam punkcję. Wymiotowałam, miałam biegunkę, traciłam przytomność, po prostu maaaasaaakra. W piątek było nabożeństwo dla osób starających się o dzieci. Czułam się strasznie, chodziłam na wpół zgięta. Nie powiedziałam nic nikomu i pojechałam. Siedziałam w ławce przed tym (byłam ubrana inaczej, włosy inne, wgl wszystko) a proboszcz do mnie podchodzi - tylko nie spadnij (wtedy to już sobie myslalm, No nieee, to jakiś żart) Standardowo ryczałam przez cały okres [emoji58] wierzcie lub nie ale jak wyszłam nic mnie nie bolało .. może to zbieg okoliczności a może to cud. Bardziej obstawiam to drugie.
Po raz trzeci pojechałam tam tylko na chwilkę do Matki Boskiej, na wzgórze i znowu ryk [emoji23][emoji2360]
Ale jak już pojechałam dzień po transferze to kurde nic nooo nic. Żadna łza..
Gratuluje tym, którzy dotrwali do końca [emoji1787][emoji1360]
Boże, zaczęłam czytać i aż odetchnęłam z ulgą gdy doczytałam że z Tobą wszystko w porządku, ufff. Oczywiście to jest straszne co spotkało Twoją koleżankę, ale wystraszyłaś mnie okropnie. Mam nadzieję że z dzieckiem koleżanki będzie wszystko dobrze [emoji17]. Smutna historia [emoji17]Dziewczyny a ja mam dziś tak smutny dzień. Moja bliska koleżanka od dzieciństwa, wylądowała kilka dni temu w szpitalu będąc w 20TC. Ciąża naturalna, starali się chyba z 3 miesiące i im się udało, ma 30lat, pierwsze dziecko. Są parę miesięcy po ślubie. Wszystko było ok. Ale poczuła się słabo, coś ja kłuło, okazało się, że ma rozpulchnioną macicę (pierwszy raz o tym słyszę?) I że prawdopodobnie będzie musiała mieć zakładany szew. Od 2 dni jest w szpitalu i dziś odeszły jej wody [emoji20] lekarze mówią, że jeśli dostanie skurcze to już nic nie zrobią, jeśli nie, to przez kilka tygodni będą sztucznie podtrzymywać dzidziusia przy życiu i że wody jeszcze mają szansę się tworzyc. Słyszała kiedyś z Was któraś o podobnej sytuacji? Tak się martwię, to jest 20tydzien, już ale i jednocześnie dopiero połowa... Bardzo jej współczuję stresu i nerwów.
A no wlasnie.. czyli zostaje mi tylko w brzuch. Chyba sobie z ciekawości zrobie dam progesteron np w sobotę.. czy w ogole rosnie.. Jak myślicie? Czy lepiej się nie denerwowac niepotrzebnie?Odnośnie prolutexu to mnie powiedział ze lepiej domiesniowo w pupę ale to musi pielęgniarka albo położna samej to można tylko podskurnie bo można sobie krzywdę zrobić i lepiej działa ten domiesniowo
A powiedz mi kochana, jak robiłaś zastrzyki w brzusio wielki i twardy?? Oczywiście marzę o takim brzuchu i dawalanum sobie zastrzyki wszedzie ! Ale pytam z ciekawosciKochana ja całą ciążę + połóg miałam tą dawkę neoparinu i szczerze mówiąc chodziłam z siniaczkami (nie były wielkie). Nie przyjmuje jej od dwóch tygodni a na skórze nadal mam widoczne ślady gdzie się wbijałam.
Nie wiem czy to brak umiejętności a byłam od początku lutego zeszłego roku, czy taka moja natura, czy ta dawka tak ma. [emoji1745]
Matrix normalnie [emoji848][emoji1787] udo od strony zewnętrznej, wbijasz takie większe pół igły [emoji846]