Pchełka216
Fanka BB :)
już mi udzielili i skasowaliNiestety nie wiem... Chyba jak do mnie dotarło, że nic nam nie przysługuje, to przestałam słuchać... Myślę, że w Twojej klinice muszą udzielić Ci wszystkich informacji...
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
już mi udzielili i skasowaliNiestety nie wiem... Chyba jak do mnie dotarło, że nic nam nie przysługuje, to przestałam słuchać... Myślę, że w Twojej klinice muszą udzielić Ci wszystkich informacji...
Ups przepraszam już teraz cię skojarzylam, jak napisałaś o tej pomyłce w klinice. Wiem że jak się otrząsnę to będę chciała znowu spróbować, ale chyba nie dlatego że w to wierzę, tylko dlatego że na siłę przestawiam sobie te granice co raz dalej z każdym niepowodzeniem. Bo przecież osiągnięcie granicy będzie już oznaczyło że to już koniec że trzeba byc pogodzonym z tym że zostaje się ze sobą we dwójkę i ostatecznie odcina od bycia rodzicem, na to trzeba się dobrze przygotować, a ja jeszcze nie jestem.Jeden transfer podwójny z moich komórek w 2019 roku... I jeden podwójny z dawstwa w maju tego roku... Z tego ostatniego beta absolutne zero.... Ostatni transfer w czerwcu miałam już pojedyńczy, bo zostały mi 3 zarodki: jeden 6-dniowy BB i dwa 5-dniowe... I jeszcze zamiast rozmrozić mi ten sześciodniowy, to pomylili i dali mi pięciodniowy... Miałam 4 transfery w tym roku... Tyle nadziei, nerwów, żalu i jeszcze ta pomyłka teraz... Dlatego muszę odetchnąć... Może za parę miesięcy wrócę po te dwa... A jeśli się nie uda, to nie wiem... Nie wiem czy mam siłę znowu kupowac komórki, znowu podchodzić do transferów... Nie wiem w jakim jesteś wieku, ale ja mam 41 lat... Te hormony ciągle i ciągle nic dobrego mi nie robią... Zastanawiam się gdzie jest granica poświęcenia....
Bardzo mi przykroNo i już wiadomo czemu mnie brzuch pobolewał, beta spadła do 17. Kazali odstawić leki, nie powinno się w takim przypadku jakiegoś usg zrobić albo coś? Drzemalam jak zadzwonili, także zaspana jestem i chyba do mnie to jeszcze nie dociera. Kiedy mam spodziewać się krwawienia? To będzie okres czy poronienie? Słaby zarodek czy co innego? Wiedziałam jak mi w piątek pielęgniarka od nich gratulowała, że na takie gratulacje to w ciul za szybko. I tak moja piąta ciąża dobiega końca.
W tym są najlepsi...już mi udzielili i skasowaliA chciałam zobaczyć na sieci jakiś dokument po prostu.
A no tak pisałaś przecież, roztargniona jestem przez to wszystko. Odpuszczę dzisiaj i jutro spróbuję, jak się nie uda to z chęcią skorzystam z twojej pomocy. Dobrze by było jakby udało mi się te pieniądze odzyskać, było by już coś na urlop. Swoją drogą też we Francji, zakochana jestem w La Ciotat i okolicach.Dziś jest święto we Fr, jeśli będziesz miała problemy żeby się dodzwonić, to mogę do nich zadzwonić jutro, musiałabyś mi wyslac dane na priv.
Ty jesteś jeszcze bardzo młoda... Masz jeszcze czas na tą decyzję... Nawet jeśli odpuścisz na rok, to ciągle jeszcze będziesz miała bardzo duże szanse... Może to jest pomysł? Odpocząć... Teraz jest takie gonienie za własnym ogonem (ja tak czuję). Nie udało się, więc szybko jeszcze raz...Ups przepraszam już teraz cię skojarzylam, jak napisałaś o tej pomyłce w klinice. Wiem że jak się otrząsnę to będę chciała znowu spróbować, ale chyba nie dlatego że w to wierzę, tylko dlatego że na siłę przestawiam sobie te granice co raz dalej z każdym niepowodzeniem. Bo przecież osiągnięcie granicy będzie już oznaczyło że to już koniec że trzeba byc pogodzonym z tym że zostaje się ze sobą we dwójkę i ostatecznie odcina od bycia rodzicem, na to trzeba się dobrze przygotować, a ja jeszcze nie jestem.
Mam 31 lat.
Niby tak ale musisz udowodnic ze tu mieszkasz a jak?-wlasnie ze suw rozluczasz.Jestem na etapue refundacyjnymWarszawa nie wymaga podatków. Tylko zamieszkania 2 lata i medyczne wskazania
Tylko oświadczasz na piśmie, nic więcej....Niby tak ale musisz udowodnic ze tu mieszkasz a jak?-wlasnie ze suw rozluczasz.Jestem na etapue refundacyjnym![]()
w pełni Cię popieram. Trudno oczywiście zdecydować że to już czas ale trzeba myśleć swoim życiu. Jasne że warto walczyć Żeby nie powiedzieć sobie że nie zrobiło się nic, ale uważajcie bo pomimo wszystko niechcący trochę robimy też źle naszym związkom i życiu, gdy przedłużamy w nieskończoność. Podpisuje się @Gonia0605 rękami i nogamiDziewczyny... Nie jestem długo na tym forum, ale dostałam od Was naprawdę ogrom wsparcia i zrozumienia... Nikt nas nie zrozumie, jeśli nie przechodzi przez to samo... To cudowanie, że piszecie o nadziei, że nie można się poddawać, że in vitro się udaje.... Nie chcę nikomu tego optymizmu odbierać... Ale in vitro ma tylko jakiś procent skuteczności... I to nie musi być tak, że każdej z nas się kiedyś uda, tylko trzeba podjąć wystarczająco dużo prób.... Pamiętajcie, że my też jesteśmy ważne...
Nie zrozumcie mnie źle... Dziecko jest moim ogromnym pragnieniem, największym marzeniem, poświęciłam dla niego naprawdę wiele (i nadal to robię)... Ale od pięciu lat moje życie toczy się tylko wkoło tego... Też kłótnie, nieporozumienia, może żal i wzajemne obwinianie z mężem... nawet podświadome...
Po raz pierwszy zaczęłam dopuszczać myśl, że może kiedyś trzeba będzie odpuścić... Te próby zostawiają ślady... na ciele i w psychice... Może będzie tak, że zostaną starą zgorzkniałą kobietą i nadal bez dziecka... Więc może poszukać innej radości w życiu, póki jeszcze jest na to czas...
Nie wiem...
Taka mnie naszła refleksja...![]()