reklama

Kto po in vitro?

Ja was kochane podziwiam , jestem po pierwszym transferze który się nie udał i mam już dosyć . Skąd bierzecie tyle siły ? My z mężem opadlismy z sił. Mąż nawet bardziej niż ja . Przytłacza mnie to wszystko , człowiek lata się stara a nie wychodzi
Ja zawsze sobie tłumaczyłam, że muszę po wszystkim, móc spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie, że w walce o dziecko,zrobiłam wszystko na co w danej chwili było mnie stać❤️. To trochę pomagało. Ale te kilka dni po nieudanych transferach, były naprawdę ciężkie 😔. Ja po tylu porażkach przestałam całkowicie wierzyć, że się uda 😔. Dziewczyny z forum za mnie wierzyły ❤️. Musisz dać sobie trochę czasu na wyplakanie się i twoja chęć do walki pewnie wróci 💪
 
reklama
Ja was kochane podziwiam , jestem po pierwszym transferze który się nie udał i mam już dosyć . Skąd bierzecie tyle siły ? My z mężem opadlismy z sił. Mąż nawet bardziej niż ja . Przytłacza mnie to wszystko , człowiek lata się stara a nie wychodzi
Ja też jestem po pierwszym nieudanym transferze i mam dość. Nie wiem czy w ogóle podejdę do kolejnej stymulacji [emoji17] czytam wątek od dawna, ale dopiero teraz wiem jakie to trudne...
 
Ja też jestem po pierwszym nieudanym transferze i mam dość. Nie wiem czy w ogóle podejdę do kolejnej stymulacji [emoji17] czytam wątek od dawna, ale dopiero teraz wiem jakie to trudne...
Ja wprawdzie jeszcze jestem przed moim pierwszym transferem ale po 6 nieudanych inseminacjach jakoś mam skrzydła podcięte.... Wiem że to inna procedura, większe szanse na ciążę ale ten ostatni rok porażek jakoś nie napawa mnie optymizmem.
 
Ja też jestem po pierwszym nieudanym transferze i mam dość. Nie wiem czy w ogóle podejdę do kolejnej stymulacji [emoji17] czytam wątek od dawna, ale dopiero teraz wiem jakie to trudne...
ja byłam na tym wątku jakieś 2 lata temu , przed tamta stymulacja . Pamietam Fredke i Bazylke. To jest naprawdę ciężki temat in vitro . Ja już walczę o dziecko od 2015 roku.. i za każdym razem cios boli bardziej . Mamy jednego zarodka ale nie podejdę do transferu dopóki nie zrobię kolejnych badań bo ewidentnie coś nie gra
 
reklama
Ja też jestem po pierwszym nieudanym transferze i mam dość. Nie wiem czy w ogóle podejdę do kolejnej stymulacji [emoji17] czytam wątek od dawna, ale dopiero teraz wiem jakie to trudne...
Świetnie Cię rozumiem... Ja jestem po 2 poronieniach, obecnie w trakcie przygotowywań do 2 stymulacji.. Nachodzą mnie myśli, że mogę nic nie mieć z blastek albo żadnych zdrowych po badaniu pgs😔, nie mówiąc już ile pieniędzy popłynie, za badanie pgs mogłabym mieć jeszcze 1 stymulację, ale nie mamy wyjścia...my próbujemy ostatni raz i kończymy walkę.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry