Czesc dziewczyny..
Jestem tutaj nowa ,to moj pierwszy post, ale czytam was od dawna bo bardzo jestem w temacie.
Mieszkam w Kopenhadze , mam meza dunczyka i kochanego diabelka Igorka poczetego rowniez na szkielku.
Ma juz prawie dwa lata.
Pisze dlatego ,ze pojutrze pierwszy raz podchodze do crio. Bardzo chcemy rodzenstwo dla naszego synka.
Chce wam powiedziec ,ze jestescie skarbnica wiedzy. Tutaj cale ivf i teraz crio przechodzi sie na duzo wiekszym luzie bo lekarze o niczym cie nie informuja. W sensie ,wy znacie klasy zarodkow ,grubosc endo ,i miliony innych rzeczy.
Tutaj nic nie mowia. Oczywiscie jak zapytasz to wytlumacza, ale wyglada to mniej wiecej jak na you tube.
To moje przygotowanie do crio:
1. rozmowa z pielegniarka, dala mi recepty
2. w 3 dniu @ zaczelam brac progynon.
3. po 12 dniach badanie krwi ( nie wiem na co i nie znam wynikow) i extra szybkie usg ,gdzi lekasz spojrzal czy endo rosnie. Nic nie mierzyl ,tylko spojrzal. Doslownie 15 sec.
4. W sobote zaczelam brac progesteron i we wtorek transfer.
Nie mam pojecia czy endo mam dobre, po co badali mi krew.
W sumie im wierze ,bo za pierwszym razem tez sie nie wbijalam i wyszedl z tego Igorek.
Teraz zaczyna mnie dopadac stres bo to juz zaraz i ja mysle ,ze sie nie uda. Aha ,tutaj podaje sie tylko jeden embrionek. no i oczywiscie nie ma bety ,tylko kaza zrobic test po 17 DNIACH.
Sledze was na bierzaco i mocno trzymam za nas kciuki.
Czy moge do was dolaczyc ,jak bede umierala z nerwow to 11 dni po transwerze?