ja nie pamietam dokładnie jak to było u mnie, bo to kilka lat temu było. Ale pamietaj nie mysl o tym. Nie masz wpluwu na to. Glowa do gory i mysl pozytywnie



Bedzie dobrze, mocno w to wierz. Nie planuj niczego, jak widać na moim przykładzie

Ja mialam 9 transferów, tracilam juz wiare i nadzieje ze kiedyś będę mamą, uwoerz mi ze do ostatniego transferu podeszłam z mysla ze po co to robie jak i tak sie nie uda... gdy robiłam pierwsza betę to wiedziałam ze sie nie udało, tzn. tak myślałam. Pamiętam ze siedziałam na przeciw szpitalnej kaplicy i sie modlilam. łzy lecialy mi po buzi, mimo ze byłam nastawiona na porażkę. Ale ciagle powtarzałam w myślach slowa, Jezu ufam tobie, Panie ty sie tym zajmij. ( nie chodzę co niedziele do kościoła, jestem wierzącą ale nie praktykującą) w ten dzień musiałam zrobić morfologię dla immunologa. Nilomu nie mówiłam ze bede robić betę. Nikt o tym nie wiedział. Noe chciałam znowu współczucia, chciałam chodz te kilka dni przepłacać w samotności.... wróciłam do domu po okolo 11 przyszły wyniki i jakie było moje zdziwienie ze sie udalo, ze beta jest dodatnia, wtedy dopiero uwierzyłam ze to sie dzieje. Ze wtedy gdy przestałam wierzyć w moje dziecko ono postanowilo zostać, pamiętam ze poszlam. do mojej mamy cała we łzach i powiedziałam mamo Udało się. Zadzwoniłam do męża rycząc do słuchawki i mówiłam ze jestem w ciazy, ze będziemy rodzicami. Za soba mam 9 transferów, teraz szykuje sie do 10... Wierzę mocno ze i Ciebie życie pozytywnie zaskoczy, że wszystko będzie tak jak być powinno, ze będziesz mieć z tej stymulacji piekne zarodki które postanowią zrobic z Ciebir najszczęśliwsza kobietę na świecie


