reklama

Kto po in vitro?

reklama
A rozumiem.
Jest wynik beta 5291. Chyba w porządku ale zwolniła trochę. Bo wcześniej przyrost był 170 % a teraz mniej. Zrobię dla pewności w środę jescze
Za ciebie trzymam kciuki ale myśle ze wszystk o jest w porządku. Może jeden maluszek się rozwija zamiast dwóch.
Teraz sama myśle czy nie zrobić. Martwi mnie fakt, ze nie mam objawów ewentualnie zmęczenie.
 
A jaką metoda mieliście ? Nam zaproponowano IVF-MACS-IMSI z badaniem genetycznym zarodków.
My mieliśmy FAMSI, ICSI samo i IMSI. Za mną już kilka transferów, chyba 7. Trzeci transfer syn i siódmy bliźniaki.
My nie badaliśmy zarodków nie było wskazań, bo kariotypy poprawne a wiek ok. Potem podtrzymana była ta decyzja. Dlatego w 10tc leciałam robic NIPT.
 
I każdy transfer to nowa stymulacja? Jaki był u was problem?
U nas czynnik męski. Pierwsze podejście do in vitro to zapłodnienie tylko 2 komórek jajowych. Czyli brak selekcji najlepiej rokujących zarodków transferujesz to co „masz”. Bardzo baliśmy się nadmiarowych zarodków.
Potem kolejne podejście odmrożenie reszty komórek i znowu zapłodnienie tylko 2( tyle się tylko odmrozilo 🥲). Jeden zarodek i ciąża niestety złe przyrosty bety.
Potem druga stymulacja i zaplodnienienie tyle ile ustawa przewiduje. Tylko jedna blastocysta - teraz nie chce spac… 👍
Powrót po drugie dziecko.
Kolejna stymulacja o dziwo duzo zarodków, żaden nie dał ciąży. Zrobione badania i kolejna stymulacja. Nowa procedura transfer dwóch zarodków. I urodzenie dwóch dziewczynek.
Do każdej procedury były inne metody selekcji nasienia. Bywało ze zmienialiśmy protokoł i to nic nie dało poza wizualnym „lepszym” wyglądem zarodków.
Dla mnie najlepszy okazał się długi protokół. Może wiek zrobił swoje, ze jedna procedura nie wyszła a kolejna tak… Bo już byłam starsza. W końcu in vitro to tylko 30% szans. Jest duzo składowych na to żeby się udało.
 
U nas czynnik męski. Pierwsze podejście do in vitro to zapłodnienie tylko 2 komórek jajowych. Czyli brak selekcji najlepiej rokujących zarodków transferujesz to co „masz”. Bardzo baliśmy się nadmiarowych zarodków.
Potem kolejne podejście odmrożenie reszty komórek i znowu zapłodnienie tylko 2( tyle się tylko odmrozilo 🥲). Jeden zarodek i ciąża niestety złe przyrosty bety.
Potem druga stymulacja i zaplodnienienie tyle ile ustawa przewiduje. Tylko jedna blastocysta - teraz nie chce spac… 👍
Powrót po drugie dziecko.
Kolejna stymulacja o dziwo duzo zarodków, żaden nie dał ciąży. Zrobione badania i kolejna stymulacja. Nowa procedura transfer dwóch zarodków. I urodzenie dwóch dziewczynek.
Do każdej procedury były inne metody selekcji nasienia. Bywało ze zmienialiśmy protokoł i to nic nie dało poza wizualnym „lepszym” wyglądem zarodków.
Dla mnie najlepszy okazał się długi protokół. Może wiek zrobił swoje, ze jedna procedura nie wyszła a kolejna tak… Bo już byłam starsza. W końcu in vitro to tylko 30% szans. Jest duzo składowych na to żeby się udało.
Dzięki za informacje. Bardzo się denerwuje czy się uda, bo jednak koszty ogromne. Mąż ma morfologię 3% fragmentację DNA około 30% i kiepska ruchliwość itd. A moje AMH 1,6 w wieku 31 lat.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry