Uważam, ze będę w porządku wobec świata ucząc dziecko tolerancji, otwartości, szacunku, światłego myślenia.
I kiedyś ocenie czy jest już bezpiecznie aby na ten temat mówić. Nie upieram się, ze nie powiem. Oceniając na teraz sytuację, nie odważę się.
Możesz to nazwać podwójna moralnością, mnie to nie obraza, nie boli. Jestem matka dwójki dzieci i wiem, że dla ich spokoju i bezpieczeństwa mogę mieć i poczwórna moralność. Nie mówienie o In vitro nie robi nikomu krzywdy. Wiec nie mam dylematu ze kogoś krzywdzę. Gdyby było inaczej, zapewne decyzja byłaby trudniejsza.
O in vitro wiem tylko ja i mąż (i klinika). Jest mi ciężko, bo sama siebie pozbawiłam wsparcia. Prócz was, nie mam nikogo kto pomógłby mi przetrwać ten czas. Jestem sama z wyboru i ze strachu ze kiedyś ktoś może przypadkiem lub celowo coś powiedzieć.
Moja sytuacja prywatna tez powoduje, ze nie mogę powiedzieć. Mam wokół siebie mnóstwo nieprzychylnych osób. Bardzo zawistnych i życzących zle.
Może gdyby nie ta świadomość, byłabym bardziej odważna.