reklama

Kto po in vitro?

reklama
Tak tylko wrogi śluz niestety :(((
Tylko podpowiem, że wrogi śluz to nie jest raczej cała diagnoza. Gdyby to sluz był problemem to inseminacje powinny wystarczyć.
Btw w oczekiwaniu na in vitro przy wrogim sluzie możecie poprobowac naturalnie z takimi specjalnymi zelami. Nie jest to tanie, jakoś koło 70zl, nazywa się fertilcostam.
Pamiętam jak zaczynałam walkę z niepłodności i też byliśmy określani jako zdrowi. U mnie też niby wrogi śluz, a potem okazało sie, że mąż ma wysoka fragmentację DNA plemnika, a potem, że oboje mamy obciążenia dotyczące krzepliwosci, a potem że mam za wysokie nk maciczne... Im więcej badań tym mniej "zdrowi" byliśmy :p
 
Tylko podpowiem, że wrogi śluz to nie jest raczej cała diagnoza. Gdyby to sluz był problemem to inseminacje powinny wystarczyć.
Btw w oczekiwaniu na in vitro przy wrogim sluzie możecie poprobowac naturalnie z takimi specjalnymi zelami. Nie jest to tanie, jakoś koło 70zl, nazywa się fertilcostam.
Pamiętam jak zaczynałam walkę z niepłodności i też byliśmy określani jako zdrowi. U mnie też niby wrogi śluz, a potem okazało sie, że mąż ma wysoka fragmentację DNA plemnika, a potem, że oboje mamy obciążenia dotyczące krzepliwosci, a potem że mam za wysokie nk maciczne... Im więcej badań tym mniej "zdrowi" byliśmy :p
My tez zaczynalismy "tylko" z problemem z mala ilością plemnikow. Lekarze mowili, ze to banal, wystarczy in vitro i po problemie. Pozniej wyszlo jaki jest powod malej ilosci, doszla immunologia u mnie i zapalenie endometrium. Tak samo mielismy. Im wiecej badan tym bardziej wszystko sie gmatwalo. Na pocieszenie jestem teraz w 16tc. Ale ja zawsze uwazam: nie ma co planowac, bo w in vitro nic sie nie da przewidziec. Trzeba być cierpliwym.
 
Tylko podpowiem, że wrogi śluz to nie jest raczej cała diagnoza. Gdyby to sluz był problemem to inseminacje powinny wystarczyć.
Btw w oczekiwaniu na in vitro przy wrogim sluzie możecie poprobowac naturalnie z takimi specjalnymi zelami. Nie jest to tanie, jakoś koło 70zl, nazywa się fertilcostam.
Pamiętam jak zaczynałam walkę z niepłodności i też byliśmy określani jako zdrowi. U mnie też niby wrogi śluz, a potem okazało sie, że mąż ma wysoka fragmentację DNA plemnika, a potem, że oboje mamy obciążenia dotyczące krzepliwosci, a potem że mam za wysokie nk maciczne... Im więcej badań tym mniej "zdrowi" byliśmy :p
Dlatego staram się o tym nie myśleć, chyba tak najlepiej, wszystko wyjdzie w praniu, musi się udac i tyle , tak mnie Bóg karać w zyciu bardziej chyba już nie może....jak nie to będę myśleć dalej i robic badania , narazie nie chce się stresować:)
 
Tylko podpowiem, że wrogi śluz to nie jest raczej cała diagnoza. Gdyby to sluz był problemem to inseminacje powinny wystarczyć.
Btw w oczekiwaniu na in vitro przy wrogim sluzie możecie poprobowac naturalnie z takimi specjalnymi zelami. Nie jest to tanie, jakoś koło 70zl, nazywa się fertilcostam.
Pamiętam jak zaczynałam walkę z niepłodności i też byliśmy określani jako zdrowi. U mnie też niby wrogi śluz, a potem okazało sie, że mąż ma wysoka fragmentację DNA plemnika, a potem, że oboje mamy obciążenia dotyczące krzepliwosci, a potem że mam za wysokie nk maciczne... Im więcej badań tym mniej "zdrowi" byliśmy :p
Te żele to bajka ,używałam wszystkich firm i żaden nie pomógł, moj mąż ma dodatkowo niska morfologie 3 czasami 2 % wychodziła i podejrzewam u siebie tą krzepliwość krwi ,moja siostra to ma ,a jest to genetyczne . Nie wiedziałam, że to ma jakiś wpływ na zajście w ciążę, więc dopiero teraz o tym powiedzialam lekarzowi przed stymulacją, no i się trochę wkurzył, bo powiedział, że ma to wpływ na zajście w ciążę, bo może nie dochodzić do zapłodnienia czy tam zagnieżdżenia.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry