reklama

Kto po in vitro?

reklama
Teraz w ogóle mnie zaskakujecie, dziewczyny.. WSZYSCY od lat mi mówią dookoła o TSH w okolicach 1, amen ;-) Każdy spotkany w Polsce lekarz, każda dziewczyna starająca się, no generalnie całość Wszechświata :-D
Ale dla odmiany tutaj każdy mówi dokładnie to, co Wy. Norma TSH to norma laboratoryjna, kropka. Leczy się chorobę nadczynności i niedoczynności, a nie TSH powyżej 1,5. No ale... skoro mogłam wyeliminować jakąś teoretyczną przeszkodę, to spróbowałam. Niewiele to zmieniło jak dotąd, ale zobaczymy, co dalej ;-)
Mnie raz wyszło TSH chyba 2.3 i domagałam się leczenia, bo na pewno przez to nie zachodzę w ciążę. Trzech lekarzy, w tym dwóch ginekologów - endokrynologów mi powiedziało, że spokojnie. Jest poniżej 2.5, jest badane regularnie, zwykle spada poniżej 2, nie ma tu czego leczyć. Nawet USG tarczycy sobie zrobiłam prywatnie, żeby mieć więcej dowodów, że wszystko ok :P.

Teraz przed stymulacją miałam 1.6 i lekarz powiedział, że to jest bardzo w porządku wynik.

To jest trochę jak z hiperprolaktynemia w Polsce. Co druga dziewczyna to ma, bo jej wyszedł trochę przekroczony poziom ale potem się okazuje, że ogólnie to się nie wyspała a jak szła na badanie to się zmęczyła i zdenerwowała.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry