reklama

Kto po in vitro?

Coś w tym jest. Na cesarce nic nie ogarniałam. Fakt, że było dodatkowego stresu - termin miałam na tydzień później, kontrola KTG kazała natychmiast jechać na cesarkę. Kobieta próbowała się wbić ze znieczuleniem, coś do mnie mówiła, a ja kompletnie na nic nie reagowałam. Totalnie. Aż na mnie krzyknęła. Dodam, że w innych sytuacjach jestem rozsądnym człowiekiem i niczego się nie boje ;)
To dobrze ze nie miałaś porodu jak mój, zawał na miejscu murowany.
 
reklama
A co się działo? :)
poród wywoływany - jednego dnia balonik, na drugi dzień tabletki na rozluźnienie szyjki, potem odejście wód, ok 9h skurczów co 1-2m bardzo dlugich - ale rozwarcie nie szło. Potem moja decyzja o zzo i oxytocyna. Szybka akcja rozwarciowa, w tym czasie tez pobieranie krwi z główki małego bo tętno zanikało. Skurcze parte, zablokowanie się małego w kanale rodnym, vacum - urwało się, mały nadal w środku (przy wacum musieli naciąć krocze) i ostateczna decyzja cc na cito bo skurcze parte zaczęły sie wyciszać - skurcze macicy co 5 min i rzadziej. A miał być spokojny porod naturalny bez znieczulenia - w 38tyg bo miałam cukrzyce ciążowa. A działy sie sceny dantejskie.
 
poród wywoływany - jednego dnia balonik, na drugi dzień tabletki na rozluźnienie szyjki, potem odejście wód, ok 9h skurczów co 1-2m bardzo dlugich - ale rozwarcie nie szło. Potem moja decyzja o zzo i oxytocyna. Szybka akcja rozwarciowa, w tym czasie tez pobieranie krwi z główki małego bo tętno zanikało. Skurcze parte, zablokowanie się małego w kanale rodnym, vacum - urwało się, mały nadal w środku (przy wacum musieli naciąć krocze) i ostateczna decyzja cc na cito bo skurcze parte zaczęły sie wyciszać - skurcze macicy co 5 min i rzadziej. A miał być spokojny porod naturalny bez znieczulenia - w 38tyg bo miałam cukrzyce ciążowa. A działy sie sceny dantejskie.
Ojej, ale horror 🙁
 
poród wywoływany - jednego dnia balonik, na drugi dzień tabletki na rozluźnienie szyjki, potem odejście wód, ok 9h skurczów co 1-2m bardzo dlugich - ale rozwarcie nie szło. Potem moja decyzja o zzo i oxytocyna. Szybka akcja rozwarciowa, w tym czasie tez pobieranie krwi z główki małego bo tętno zanikało. Skurcze parte, zablokowanie się małego w kanale rodnym, vacum - urwało się, mały nadal w środku (przy wacum musieli naciąć krocze) i ostateczna decyzja cc na cito bo skurcze parte zaczęły sie wyciszać - skurcze macicy co 5 min i rzadziej. A miał być spokojny porod naturalny bez znieczulenia - w 38tyg bo miałam cukrzyce ciążowa. A działy sie sceny dantejskie.
Tak. Zawał na miejscu! Ściskam!
 
Wiem, że zabrzmi to okrutnie, ale... Nie mam czasu ;)
A tak na poważnie, akupunktura brzmi strasznie, fizjoterapia... Hmmm... Nie pomyślałam nawet. Ale mam przeczucie, że reagowałabym tak samo, jak na lekarza.
A jak znajdujesz czas na IVF ?
Dla mnie już IUI były trudne do pogodzenia z codziennym planningiem... Teraz cieszę się, że chociaż część procedury przypadnie na wakacje.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry