Joasia wiesz ja nigdy nie myślałam, o tym, że na starość nie będzie miał mi kto podać szklanki wody ( w końcu będę bogata skoro nie będę odkładać na fundusze dla dzieci i płacić za studia

więc mnie będzie stać na luksusowe "sanatorium" ) ale zastanawiam się o kogo będę się troszczyć całe życie. Mam niesamowicie ciepłą relację z rodzicami. Trzy razy bardziej ode mnie przeżywają moje porażki i 3 razy bardziej cieszą się z sukcesów. Tak się zastanawiam kim by byli gdyby nie mieli dzieci? Wiem, że moja mama dla mnie wiele poświęciła choć nie od niej się tego dowiedziałam i nigdy nie dała mi tego odczuć. Bardzo mnie całe życie wspierali i pomagali finansowo. Żyli dla nas, dla swoich dzieci i wyglądają na bardzo szczęśliwych z tego powodu. Więc "być rodzicem" to chyba magiczna rola

.
Przez moje tragiczne doświadczenia nauczyłam się cieszyć tym co mam. A mój zawód sprawił, że myślę kategoriami: mam najlepszego męża na świecie, cudowną rodzinę, jesteśmy teraz zdrowi, mamy piękny dom i najbardziej rozbrajającego psa na świecie. Marzymy o dziecku- nie mamy dziecka ale pracujemy nad tym.
Od kiedy się poznaliśmy marzyliśmy o takiej 3 miesięcznej podróży do Azji. Do tej pory to się nie udało bo albo był monitoring cyklu, albo stymulacja albo cała kasa poszła na in vitro. Mąż właśnie przed chwilą znalazł bilet w dwie strony do Bangkoku z 1500 pln i prawie zarezerwował. Dobrze, że się zorientowaliśmy, że w maju tam nienajlepsza pogoda

. Lecimy w październiku!!! Życie stygnie!!