Dziękuję.
Wczoraj lekarz potwierdził, że widzi dla mnie ratunek tylko w in vitro. Jestem laikiem w tym temacie. Rozumiem, że podczas jednej procedury można mieć jeden albo kilka transferów w różnych odstępach czasu? Jeśli nie wyjdzie, procedurę zaczyna się od nowa?
Jestem przerażona ceną i tym, skąd wezmę pieniądze. Klinika mieści się 250km od mojego miasta... czy na każdą wizytę będę musiała brać wolne? (Pracuję zawodowo i będzie to trudne, co, jak skończy się urlop?) Mam milion myśli, jak sobie z tym wszystkim poradzić, a jeśli nie wyjdzie, kiedy powiedzieć stop.