Lilia, endo było 8,3 w poniedziałek, po czym w piatek spadło już do max 7 mm i wyglądało już o wiele gorzej. Stąd pomysł dr na kolejne przygotowanie z diphereline. Najładniejsze endo miałam po stymulacji (8-9mm), ale wtedy nie zagnieździły się zarodki. Potem było coraz gorzej.
Ja jednak mam dosyć testów i marnowania zarodków. Nie mam już sił, przede wszystkim moja psychika siada coraz bardziej. Przez ten rok stałam się bardzo nerwowa, a po nocach śnią mi się tylko koszmary (dzisiaj znów podczas snu znalazłam się na studiach i zdawałam biochemię). Żyję przez to in vitro w ciągłym stresie, dlatego nie ma sensu. Póki co postanowiłam znaleźć dobrego psychologa, dojść do siebie i powrócić do życia jakie miałam przed in vitro. Byłam wtedy też szczęśliwa, choć życie to nigdy nie było pełne.
Przez ten ostatni rok z in vitro posiwiałam w takim stopniu, że mam pół na pół włosy siwe z normalnymi. Owszem ja wczenie zaczęłam siwieć. Miałam 18 lat i podchodziłam do matury kiedy pojawiły się pierwsze siwuchy. Jeszcze rok temu miałam tylko lekko siwe skronie, teraz mam połowę włosów siwych i wyglądam na 50 lat, a nie na 28.