Cześć dziewczyny. Ja wróciłam ze szpitala wczoraj wieczorem. Niestety poroniłam. W czwartek na usg w szpitalu pęcherzyka już nie było. Hcg nie wzrosło a progesteron 16. Trzymali mnie do wczoraj i na moje wielkie prośby wypuścili mnie, bo planowali trzymać mnie o wiele dłużej. W sumie to porządni lekarze, zależało im żeby nie robić łyżeczkowania, bo to może mieć zły wpływ na ewentualne przyszłe ciąże. Czekają aż wszystko samo ze mnie zejdzie. Nie wiedziałam że tyle tego się wytworzyło. Brud, a teraz od wczoraj krew i błony płodowe. Masakra, straszny ból brzucha. Na początku miałam żal d mojego lekarza z kliniki, ale teraz wiem że nie miał na to wpływu. Najgorsza była ta nadzieja, która pojawiła się we wtorek po usg i zdjęcie mojego maluszka. A tu koniec. Mam nadzieję, że wam się uda i nie będziecie tego przechodzić. Trzymajcie się.