mi mi - wiesz ja nie wiedziałam co powinnam robić co nie. Wychodziłam z założenia że przed in vitro chciałabym znaleść przyczynę niepowodzeń. I tak np byłam u polecanego przez Piaskę prof M. On zalecił encorton i szczepienia. Pierwszy rozwalił mi jelita (ale o to nie mam do niego pretensji bo u jednych są skutki uboczne u drugich nie) ale szczepienia tylko pogorszyły u mnie pierwotne badania i w trakcie dalszej edukacji na własną rękę wyszło mi, że w moim przypadku nie powinnam ich robić. A najgorsze jest to, że wspomniany prof szedł w zaparte... szczepienie, szczepienia i nic więcej... to tylko jeden z przykładów. Książkę bym mogła napisać o niekompetencji albo olewaniu lekarzy.Co do wlewów - myślałam o nich ale nie dość, że są kolosalnie drogie to jeszcze jak dla mnie jest to już mega ingerencja w organizm i nie mam odwagi. Po wszystkich problemach zdrowotnych wywołanych leczeniem niepłodności to mam stracha wielkiego.
Co do provity to czy Wy mówicie o dr Orlińskim jako immunologu? Bo uwierzyć nie mogę... Pytam bo jakiś rok temu byłam ostatnio u niego i chłop nie miał zielonego pojęcia o immunologii. Jak mówiłam co mi zlecił M i T z łodzi to tylko wybałuszał oczy...