Basidrak gdybym mogła odebrałabym Ci choć trochę tego stresu. wiem przez co przechodzisz i co to znaczy czekać w niepewności. ja jestem dopiero 2 dni po transferze, ale sama procedura była koszmarem. mam AMH - 0,27 a to oznaczało, że wszystko mogło pójść nie tak. bałam się najpierw, że nie odpowiem na leki - kosmicznie duże dawki. ale pecherzyki zaczęły rosnąć. przed punkcją rozpłakałam się wiedząc, że wszystkie mogą być puste. ale były 4 dojrzałe choć słabe morfologicznie. potem czekanie na tel embriologa czy któraś się zapłodniła. na szczęście trzem się udało. do trzeciej doby dotrwały dwie ośmiokomórkowe klay B. i te są teraz ze mną. wierzę, że zostaną!!!
Jak widzisz każdy etap pod górkę ale z dobrym zakończeniem. U Ciebie też wszystko zakończy się dobrze. daj znac jak tylko odbierzesz wyniki.