Dziewczyny profesor wcisnął mi kit. Już znalazłam jedną dziewczynę z rządówki, która ma powyżej 35 lat i podali jej 1 zarodek bo tak chciała. Ja tego tak nie zostawię, napiszę do ministerstwa z prośbą o wyjaśnienie. Podajcie mi jakieś namiary gdzie pisałyście skargi na kliniki z programu rządowego. Niech się cwaniaczek nauczy, że kobieta ma prawo wyboru a nie on - WILELKI PROFESOR!!! Miałam z nim do czynienia 3 razy, raz podczas wizyty, kiedy mój doktorek leżał w domu z gorączką, wówczas przed IUI byłam stymulowana menopurem i w 9 dniu cyklu byłam już po owulacji co on skomentował: "Gdyby kobiety były przewidywalne świat byłby prostszy" i cała kasa na stymulację poszłaaaaaaaa, drugi raz podczas poprzedniego transferu, spóźnił się prawie godzinę a transfery robił w ekspresowym tempie, po 3 minuty na pacjentkę i won do domu. Dzisiaj przyszedł na czas ale wszystkie 9 transferów trwało krócej niż pół godziny. Fabryka jak nic. Do tej pory byłam zadowolona bo mój doktorek jest ok ale profesor nagrabił sobie u mnie na całej linii a że ja mściwa jestem to nie zostawię tego tak. Niech się cieszy, że byłam na relanium bo zrobiłabym, awanturę na całą klinikę a tak tylko na korytarzu, przy wszystkich powiedziałam, że mam nadzieję, że moja noga tu więcej nie postanie bo nie będę maszynką do zarabiania pieniędzy dla pana profesora
Wiem, że nie powinnam się denerwować ale to jest silniejsze ode mnie. Jeżeli udałoby się urodzić zdrowe bliźniaki byłabym w siódmym niebie ale jak byłoby coś nie tak to chyba bym profesora pozwała do sądu. No ale on przecież nie wie, że ja bym chciała bliźniaki tylko boję się podwyższonego ryzyka ciąży. A gdybym tak nie chciała bliźniaków to co? Wziąłby jedno po urodzeniu do siebie, pewnie by je dobrze sprzedał
Głupoty piszę ale po drugim relanium jestem więc się nie dziwcie