reklama

Kto po in vitro?

Hej dziewczynki, ja od początku miałam info i tak też było napisane w informatorze, że w invikcie najczęściej hoduja do stadium blastka, bo to daje największe szanse na powodzenie. I od razu było wiadomo że u mnie będą podawane blastki.... A jeśli chodzi o papiery - położne wszystkiego pilnują, ja już się przyzwyczaiłam, że papierologia to u nich
 
reklama
w invikcie hoduja roznie... jednym do 5 doby, innym do 3. powinnas zapytac lekarza dlaczego uwaza ze w twoim przypadku chce do 3 doby. jakis argument pewnie ma. moj w moim przypadku chcial do 5. ja sie zdalam na lekarza. dobry/zdrowy zarodek sie przyjmie niezaleznie od ilosci dni.

moja super hiper blastocysta 6bb umarla.... a ciaze sa z 2 dniowych.... rooooooznie to bywa.
 
No właśnie, to różnie bywa, nie ma pewniaka, że super 5 dniowa blastka się przyjmie, ani, nie jest wykluczona sytuacja, że dwudniowy zarodek nie zaimplantuje się w jamie macicy. Słabe zarodki też się rozwijają i są zdrowe ciąże, może kluczową rolę odgrywa tu endometrium?
 
Calineczka, czuje się ogólnie dobrze, tylko strasznie kręci mi się w głowie a biorąc pod uwagę że muszę zrobić jeszcze prawie 200 km to średnio..... W brzuchu ciągle coś ciągnie, cycki bolą trochę inaczej
 
Dziewczyny - no tak, wiadomo, że i z 5 dniowym zarodkiem różnie może być. A co do 3 dnia to nie wiem dlaczego, bo przy mnie lekarz tego nie mówił, tylko mężowi, a on ogólnie taki ciągle nieogarnięty w temacie :-) Przyzwyczajony, że to tylko ja po lekarzach łaziłam, on nie musiał, zresztą nie było po co. Teraz go wszędzie ciągam i pewnie się chłopak dziwi ;-) jak to wszystko wygląda od zaplecza. Mąż mi powiedział o tym dopiero po wizycie. Ale możliwe, że też nie do końca dobrze zrozumiał. Będę na następnej wizycie to się dopytam co i jak. Póki co ciągle trafiam na dr P. :)

calineczkaa - o widzisz, nikt mi nie dał i nie wspomniał nawet o papierach do anestezjologa...... od lekarza dostałam tylko papiery typu "deklaracja zgody" itp.

Właśnie się dowiedziałam, że koleżanka z mojej byłej już pracy urodziła córeczkę :). Mała, ale zdrowa. Jak jeszcze zwolnień nie było i ona już była w ciąży to mimo tego paliła. Przez całą ciążę....ech.....Choć podobno ograniczyła ilość....
Nie dość, że zachodzą w ciążę, to jeszcze palą i rodzą zdrowe dzieci (no, akurat dobrze, bo szkoda by było dzieciaka)......a ja nawet kurde w ciążę zajść nie mogę!!! (a w ogóle nigdy nie paliłam, hehe) Grrrr!

No ale, szanse są jeszcze nie wyczerpane :-)


Uuuuu, elaborat mi wyszedł :-D
 
Mój mąż tak samo, jest trochę nieogarnięty w temacie, ale jak mu czasem szlocham, że co będzie jak się nie uda, że mogę być nieatrakcyjna dla niego po tych hormonach (opuchnięcie, tycie), to mówi, że nic na siłę, i w każdej chwili możemy zrezygnować.
Hess, to i ja się podpytam na wizycie za tydz. jak kwestię transferu zarodka widzi u mnie lekarz.
Póki co, dzisiaj wzięłam ostatnią tabletkę anty i czekam na @:-)
 
reklama
calineczkaa - mąż też mnie wspiera, ale jak np. chcę omówić (bo po prostu mam taką potrzebę) co będzie jak się żadna próba nie uda, to od razu jest zły na mnie, że ja już zakładam, że się nie uda. On generalnie się nie denerwuje, nie przeżywa. Może i dobrze, wystarczy, że jedno z nas się martwi.
U lekarza się pytał, czy po tych lekach będę miała wachania nastroju lub inne objawy, a lekarz się roześmiał, że to chyba ja powinnam pytać o to, nie on :cool2: Może chciał wiedzieć od kiedy ma się z domu wyprowadzić, hehe.

Ja mam anty do 01.11, a od niedzieli zaczynam zastrzyki ;-) Za całe 3,20 zł ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry