reklama

Kto po in vitro?

reklama
Bunieczku, biedaku, przykro mi bardzo... dzisiaj się faktycznie wypłacz, poprzytulaj do mężula, daj sobie jeden dzień luzu...
Ale kochana, nie możesz się poddać, musisz dążyć do swojego celu, Śnieżynka (lub Śniezynek) tam na Ciebie czeka i musisz być pełna sił i nadziei, aby ją/go przyjąć....

Migotka - a mogę cię zapytać, w jakiej klinice jesteś? Być może już pisałaś, ale ja dość świeża tu jestem :) Ja nie miałam jeszcze krio, ale to ovitrelle i mi wydaje się jakieś dziwne... no chyba że tak na chłopski rozum, ma to służyć stworzeniu środowiska podobnego do czasu owulacji? No ale to już tak na siłę wymyślam, może to nie ma sensu...

Rozmawiałyścię widzę o facetach - chyba każdy inny i inaczej to przeżywa... Mój bez problemu poddaje się wszelkim badaniom, posłusznie za mną chodzi na wizyty, na których jest potrzebny, ale akurat w tych tematach to ja go muszę za rękę prowadzić... Bardzo przeżywa to, że nie możemy jak na razie mieć dziecka i też bardzo się bał, że to "wina" jego nasienia... Chociaż nie ma siedzącego trybu życia, jest wysportowany, odżywia się całkiem nieźle, alkoholu jakoś dużo nie pije, dla dzidziusia nawet rzucił palenie... wyniki były super pod względem ruchliwości i ilości, troszkę mniej pod względem budowy, ale w normie... Ale powiem Wam, że przy odbieraniu jego wyników to ja się chyba bardziej stresowałam... Bo tak miałam wrażenie, że jeśli problem leży po mojej stronie, to wezmę to "na klatę" i będę szukać rozwiązania i psychicznie sobie z tym poradzę, a mąż miałby problem - ubodłoby to jego poczucie męskości, miałby wyrzuty sumienia, że to przez niego...
Ale powiem Wam, że to równie frustrujące, kiedy jest tak, jak w naszym przypadku - kiedy żaden z lekarzy nie widzi problemu, wszyscy twierdzą, że jest ok, że jesteśmy zdrowi, a jednak przez cztery lata maluszek się nie pojawia... Najgorsze jest słyszeć po raz -enty, że to pewnie kwestia blokady psychicznej - wyjedźcie na urlop, odstresujcie się itd...
 
sakatynka - ileż to ja już urlopów brałam, odstresowywałam się, nawet ostatnie wakacyjne miesiące takie były (zalecenie mojego ginekologa, ostatni raz przed skierowaniem na in vitro). Tia......nie wiem dlaczego, ale ja wolę się leczyć niż odstresować na wakacjach, hihi :-D
 
Właśnie właśnie Hess - tak mówią osoby, które nie mają o niczym pojęcia - przecież my się staramy 4 lata, w tym czasie byliśmy parę razy na wakacjach, nieraz były imprezki beztrosko zakrapiane, nie myślimy cały czas, ciągle tylko o tym, żeby począć... na urlopach jesteśmy wyluzowani, poza tym ja i mój mąż jesteśmy ogólnie bardzo wyluzowani życiowo, oboje mamy tzw. wolne zawody, dzięki którym sami możemy sobie regulować godziny i dni pracy i na przykład w lato, kiedy inni siedzą w biurach, to ja sobie robię przerwę i hyc na leżaczek do ogródka albo na rower... więc naprawdę, ciężko jest być bardziej wyluzowanym, niż my :)
Oczywiście, było często tak, że jak przychodził okres, to był płacz, jak zachodziły w ciążę kolejne koleżanki, to też był płacz itd. (na pewno same też to znacie)... ale jak słyszałam po raz któryś od kogokolwiek (a z reguły byli to lekarze), że to kwestia blokady psychicznej, to myślałam, że będę gryźć...
 
Dziewczyny, a może głupie pytanie: w czwartek mam wizytę pęcherzykową (a propos, to będzie 17 dpt, nie za wcześnie na szukanie pęcherzyka?) - USG będzie dopochwowe, czy już przez brzuch? Jak wy miałyście?
 
Buniaczek - bardzo mi przykro :-(

Lilia - trzymam mocno kciuki &&&&&& super, że masz mrozaczki :-)

Liskka - doskonale Cię rozumiem, też czasami nie mam siły podnieść się z łóżka :zawstydzona/y: Dziś też się ledwo zebrałam na wizytę u lekarza. Musiałam do niego pojechać, bo strasznie męczą mnie kłaczki, dziś już nawet po wodzie. Dostałam zwolnienie do końca tygodnia.

Dorotav - super, że Twój kropek jest taki grzeczny i nie sprawia mamusi kłopotów :tak:

Migotka - fajnie, że przed Tobą kolejne podejście, teraz na pewno szczęśliwe

Olusia - a Ty jak się czujesz? Kłaczki trochę przeszły? Jak tak dalej pójdzie to będę niestety miała podobne do Twoich doświadczenia w tej kwestii :cool:

Trzymam kciuki za wszystkie Wasze stymulacje, wizyty, przepraszam, ale tyle ostatnio piszecie, że nie jestem w stanie napisać coś do każdej z Was.
 
Sykatynka, pecherzyk widac jak beta przekroczy tysiac. I usg na pewno jest dopochwowe ;) jeszcze dluuugo takie sa.

bunieczek, co ci moge napisac... Wyplacz sie i dzialaj dalej. Tak jak kazda z nas, ktorej sie nie udalo. Nie ma innej rady...
 
Luize no ja po paru dniach co bylo ok musialam wrocic do czopkow bo znow mdlosci i wymioty wrocily ... :-(do tej pory biore leki... a u ciebie jak tam? tez tak sie zle czujesz jak ja?

Sykatynka USG dopochwowe bedziesz miala !:tak: za wczesnie na USG przez brzuch !
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry