Aisa - ty masz 35 lat?(tak z nicka wywnioskowałam...) i tak cię ta lekarka straszy...?
Kate - bóle jak na okres są jak najbardziej wskazane!
Dani - przykro mi, ale się nie poddawaj... zróbcie sobie przerwę a potem spróbujcie jeszcze raz, jesteście silni...
Hess - dzielna czwóreczka, trzymam kciuki żeby walczyła dalej!
A ja mam za sobą znów podły dzień. Miałam dziś najpierw wizytę u gina w lux medzie po skierowanie na usg a potem samo usg kontrolne... Gin przepisał mi usg, toksoplazmozę, różyczkę i cytomegalię a do tego przeciwciała antykardiolipidowe (ale i tak nie są objęte pakietem), oprócz tego nie chciał przepisać nic, nawet kwasu foliowego ani wit. b12 czy wit. D... i jeszcze mnie ochrzanił, że "na żądanie" nie wypisują skierowań... Potem przeprosił i powiedział, że ostatnio dostali wytyczne z centrali, że nie mają przepisywać żadnych badań ani zabiegów ani nic na żądanie lekarzy z innych klinik itd., że nie mają prowadzić żadnych ciąż z in vitro, zagrożonych, po poronieniach itd. a nawet - UWAGA UWAGA - ciąż bliźniaczych! nosz myślałam, że go strzelę... Ale podkreślał, że to nie jego wymysł, tylko ich z tego ostro rozliczają...
Potem poszłam na usg... facet mnie zbadał i mówi że jest źle, że endometrium niejednorodne, że do szpitala na zabieg, ale że on mi nic nie powie, bo on mnie pierwszy raz w życiu na oczy widzi i że mam się skonsultować z moim lekarzem... przypomnę, że od indukcji poronienia minęły 4 dni... no to ja wyszłam znowu stamtąd we łzach, bo już wizja szpitala, zabiegu, skrobanki, na dodatek w najbliższych dniach było mi to bardzo nie na rękę bo mam trzy wyjazdy adopcyjne... ale najgorsza była wizja szpitala i zabiegu... i poczucie bezsilności...i wrażenie, że to się nigdy nie skończy...
I spędziłam kolejne dwie godziny płacząc mężowi w rękaw... nawet papierosa zapaliłam... wybłagałam u babki w invikcie konsultację telefoniczną z pałaszewskim i na szczęście powiedział mi, że mam nie słuchać konowałów, co to od razu wysyłają na "skrobanie macicy" (to był cytat), że potrzeba czasu, że to normalne, że to jeszcze potrwa... i że mam cierpliwie czekać a usg kontrolne zrobić nie wcześniej niż za tydzień... Uspokoił mnie, ale nie wiem, jak długo będę spokojna...
Wkurza mnie to, że ci lekarze w lux medzie straszą, grożą, ale nikt za nic nie chce wziąć odpowiedzialności i podjąć żadnej decyzji i odsyłają mnie z niczym i we łzach...
Nie wiem, czy mam się jeszcze z kimś konsultować... czy zaufać dr P????