szkrabek dzięki, widziałam chyba ostatnio tego lekarza w programie o in vitro, taki starszy siwy pan? ja na razie tak czy tak robię podejście do drugiego transferu, sytuacja nie jest beznadziejna, tylko wkurza mnie to, że jak człowiek chce się przebadać, żeby uniknąć kolejnego poronienia, jest gotów wydać na to kasę i szuka osoby, która pomoże mu to zinterpretować, to słyszy tylko, że ma przyjść po kolejnym poronieniu... Ja bardzo dziękuję, mi jedno stanowczo wystarczy i chcę zrobić wszystko, co mogę (bo wiem, że na wiele rzeczy wpływu nie mam), by zminimalizować ryzyko... a to tak wygląda, jakby oni wszyscy tylko czekali aż "odbębnię" trzy poronienia i dopiero wtedy ktoś się tym zajmie... Ale nic to, muszę to przyjąć i zaakceptować i przestać myśleć o najgorszym przed kolejnym transferem, mam nadzieję, że wyjazd faktycznie pozwoli mi odetchnąć
Jolka - tak, nadal przyjmuję suplementy, choć troszkę zracjonalizowałam dawkę (już nie jest końska) - myślę, że przy mutacji będę do końca życia musiała uważać na tę homocysteinę i witaminy B....
Ying-yang - jak się czujesz, doszłaś już kochana do siebie?