No coś, ty, do tego stopnia ze jesteś zazdrosna o swoje miejsce na kanapie? Czyli w ogóle za gośćmi w domu nie przepadasz? Oj nie, u mnie by to nie przeszło, u nas długo długo był dom otwarty, znajomi wchodzili sobie jak do siebie, w zeszłym roku gościliśmy u nas przez ponad pół roku przyjaciela mojego męża który przyjechał pracować u niego w salonie.... Nie powiem, czasem miałam dość... Ale teraz kiedy trochę się znajomi ustatkowali, pozenili, to brak mi tego otwartego domu... Ale pokój gościnny mamy zawsze gotowy, z łóżkiem zawsze zascielonym, jakby ktoś chciał skorzystać.... Tylko chyba będzie niedługo mała zmiana bo będę musiała przenieść tam mój gabinet a w Starym gabinecie będzie pokój dla dziecka

ale za dwa lata planujemy wykończyć górę, kolejne 130 m2, bo planuje pociągnąć do trojeczki dzieci
No my wiemy ze w tym domu mieszkac długo nie bedziemy

my tez wiecej planujemy a juz ciasno sie robi - tez oczywiscie wieciej planujemy !
ogolnie nie lubie ludzi w domu, jestem mega towarzyska ale poza domem, jakos tak mam ze dom to dom to moja oaza gdzie miedzy łazienka a pokojem do malowania laze na golasa nie zamykam drzwi jak sikam i puszczam bąki jak ogladam na wspolnej

hahaha
Sama corka meza jeszcze ok bo od lat przyjezdza zreszta maz sie nia zajmuje a nie ja, ale tak, mam seoje miejsca i przyzwyczajenia w domu i nie lubie jak ktos mi wchodzi na to nawet nieświadomie haha
Wczoraj nawet moj maz do mnie " nie wierze ze to mowie ale musze, bez obrażania sie bez fochów jak ktos usiądzie na kanapie na twin miejscu to albo powiedz zeby sie przesunął albo odpusc " hahahahah zna mnie jak łysego konia.
Koc moj pod którym leze na kanapie juz schoeslalm

Bo dla mnie to obcy w domu.
Jak przyjezdza moja młodsza siostra to moze wzzystko. Siedziec na moim miejscu w kuchni na kapanie pic z mojego kubka, nosic moje ciuchy uzywac moje kosmetyki nosic moje kapcie .... Nic mi nie przeszkadza, kocham jak ona jest u mnie tak sie czuje domowo i rodzinnie i super i mogłaby nigdy nie wyjezdzac ... Nie moge sie doczekac az przyjedzie w lutym do Stefana mi pomoc
No ale corka meza i jej kolezanka to dla mnie obcy na moim terenie i zle sie czuje w domu.
Nauczyłam sie z tym zyc i maz tez przeze mnie duzo przeszedł bo na poczatku nic nie mowilam ani jemu ani nic a sie tak męczyłam ze nie panowałam nad sobia az w koncu była burza i wszystko sir wyjaśniło maz od tej pory umie postępować ze mna i z nia rZem hahah jak z dwójka dzieci ogolnie.
Raz pamietam pracowałam na nocke na stacji i zawsze jak wracalam o 7 rano z nocki to szlam pod prysznic i siadłam w gaciacich przed tv i ogladam dzien dobry TVN a tu raz wchodzę, zj*****na jak w ruskim czołgu a mi jakis 6 lat pod moim kocem na mojej kanapie ogłada scooby doo... No nie dałam rady, poryczalalm sie w łazience , wzielam torbe i poszłam na silownie sie wyżyć - ciezko to wytłumaczyć moze ale poczułam sir okropnie we własnym domu.
Aha, na dodatek maz nieświadomie, ale dał jej skarpety bo był srodek zimy i zimno było a ja mam takie jedne z kożuszkiem od MOJEJ MAMY i ona w tych skarpetach ... Boze ... Nigdy wiecej , zostałam odarta z resztek intymności i prywatności .
Moje skarpety dane od mojej mamy z milosci do moich przemarzniętych stopek jakis dzieciak ma na nogach bo były pierwsze z brzegu... Cos okropnego.
Terytorialna bardzo jestem
Ale to teraz wiesz ty i dziewczyny i moj maz i moja rodzina gdzie mama zawsze mowi ze dziwak jestem hahahah
Ludzie o rym nie widza bo potrafię to ukryć i trgo nie widac
