Dziewczyny, ja tak czuję, że nie powinniśmy, ale jak to wytłumaczyć M-kowi? Nie no spoko, on jest rozsądny ...
A teraz wkleje Wam coś fajnego - to fragment z bloga dziewczyny, która walczyła tak jak my i w koncu jej się udało. Czego sobie i Wam wszystkim z całego serca życzę

:-)
to ja ....mama
To moj pierwszy dzien matki. Dzien wielki, dzien zwyciestwa. Tyle lez wylanych, ogryzionych paznokci, nerwowo zaciskanych piesci, testow negatywnych, zastrzykow w brzuch, modlitw nieporadnych, wiary, niewiary, spojrzen w oczy ukochanego tych radosnych i tych mniej...Pamietam jakby to bylo wczoraj, widok plusa na tescie, tym wymarzonym, tym nierzeczywistym. Balismy sie cieszyc, balismy sie wierzyc, ze tym razem to moze byc prawda(szczegolnie po poronienu, po tym brutalnym rozwianiu marzen). Maj w zeszlym roku byl czasem modlitwy i niesmialej ale coraz wyrazniej dajacej o sobie znac nadziei.
Dzis rano po zmienieniu pieluchy wrocilam z Lilly do naszej sypialni. Stefan czekal na mnie z kawa i prezentem. Moim pierwszym prezentem na dzien matki. Jestem matka...
Widok Stefana, Lilly lezacej u jego boku i gaworzacej radosnie i moj widok. Widok mojej dloni sciskajacej zaproszenie do salonu pieknosci na dosc znaczna sume, perfumy(juz zapomnialam jak sie tego uzywa w moim swiecie w ktorym nie zawsze zdaze wziac prysznic...

)i ten najwazniejsz widok. Kilku slow:
"Dla naszej ukochanej mamy i zony..."
To ja...To ja...To ja mama...
Buczalam caly ranek
Wiecie, że w maju 2012 też będziemy MAMAMI ? Trzymajcie się kochane tej myśli:-)